Malefiki nie zawsze szkodzą, czyli słów kilka o recepcji w astrologii średniowiecznej

Jedną z podstawowych spraw, które poznaje adept astrologii tradycyjnej jest podział planet na dobroczynne (benefiki) i złoczynne (malefiki). Czy jednak aspekty malefików, Saturna i Marsa, zawsze działają na naszą niekorzyść? Z pewnością nie, nawet zgodnie z kanonami astrologii tradycyjnej!

Jednym z czynników ułaskawiających mroczne przejawianie się natury malefików jest recepcja. O ile temat działania recepcji jest często poruszany w zagranicznych społecznościach astrologicznych, o tyle w Polsce dominuje jedynie nieco przewrotna w stosunku do tradycji koncepcja stworzona przez Johna Frawleya. Osoby znające język angielski zachęcam do zapoznania się z artykułem Niny Gryphon, podcastem Niny Gryphon i Ryhana Butlera i szeroką dyskusją na facebooku.

Nim przejdę do definicji recepcji, warto w tym miejscu przypomnieć, że znaki zodiaku są domami planet. Baran dziennym domem Marsa, Byk nocnym domem Wenus, Bliźnięta dziennym domem Merkurego, Rak domem Księżyca, Lew domem Słońca, Panna nocnym domem Merkurego, Waga dziennym domem Wenus, Skorpion nocnym domem Marsa, Strzelec dziennym domem Jowisza, Koziorożec i Wodnik domami Saturna, Ryby nocnym domem Jowisza.

Recepcja, a zatem przyjęcie, ma sporną definicję w astrologii tradycyjnej. Aby uznać planetę A za przyjętą przez planetę B, planeta A musi znajdować się w:

  • domicylu planety B, lub
  • znaku wywyższenia planety B, lub
  • ewentualnie w dwóch mniejszych godnościach planety B (jej troistości, termach, dekanacie).

Przyjęcie planety A może zatem zajść, jeśli znajduje się ona w domu planety B lub domu mocno sympatyzującym z planetą B. Zdecydowana większość autorów wymaga dodatkowo, by planety te aspektowały się (najlepiej by zachodziła aplikacja, jednak przebywanie w aspektujących się znakach wystarczy). Oznacza to, że dowolna planeta w Koziorożcu, domicylu Saturna, jest przyjęta przez Saturna jeśli ten jest w tym znaku, bądź też w znakach pozostających w sekstylu, kwadraturze, trygonie lub opozycji do Koziorożca. Ta sama planeta w Koziorożcu może być przyjęta również przez Marsa, jeśli Mars będzie w znaku aspektującym j.w. Koziorożca.

 

Co oznacza recepcja dla planety przyjmującej, a co dla przyjmowanej?

W drugim osądzie Sahl Bin Bishr napisał: „Ale jeśli dobroczynna planeta będzie w domicylu malefika (lub jego wywyższeniu), [malefik] przyjmie [benefika] i będzie powstrzymywać swój własny zły zamiar przed nim” [B. Dykes, Works of Sahl and Masha’allah, s. 51]. Dalej podaje, że w przypadku sekstylu i trygonu między przyjętym benefikiem a przyjmującym malefikiem, aspekt ten zapewni nawet dobry rezultat.

Gospodarz, czyli planeta przyjmująca, jest zobowiązany do nieszkodzenia swoim gościom, jakikolwiek ma do nich stosunek. Wynika z tego, że dobrze byłoby, by recepcja towarzyszyła wszystkim aspektom czynionym przez malefiki. W tradycyjnych traktatach dotyczących astrologii horarnej często można spotkać się z uwagą dotyczącą uściślania się aspektu pomiędzy władcą I i VIII domu w horariuszach dotyczących śmierci kwerenta. Jak chcą wspomniani astrolodzy, gdy władca VIII domu przyjmuje władcą I domu, kwerent przeżyje. Łatwo zapamiętać: gospodarz (sygnifikator śmierci) nie może zaszkodzić swojemu gościowi (sygnifikator kwerenta).

Kwestia tak rozumianej recepcji, gdzie planeta przyjmująca obdarza specjalnymi względami planetę przyjmowaną (polska gościnność ma swoje odbicie w astrologii!), odgrywa istotną rolę przy wyliczaniu lat alkokodenu. Większą liczbę lat dodają aspekty benefików z recepcją (alkokoden przyjmowany przez benefika) niż bez niej. Inaczej mówiąc: przyjmowana planeta jest beneficjentem, korzysta z zasobów gospodarza. W niniejszym artykule skupiamy się jednak na recepcji czynionej przez malefiki. Przyjrzyjmy się pozornie niekorzystnym konfiguracjom z udziałem Saturna:

 

Twarde aspekty z Saturnem

W horoskopie Osho (Bhagwan Shree Rajneesh) Księżyc pełni istotną rolę w temacie jego zarobków i majątku, ponieważ włada zarówno II domem i Punktem Fortuny. Światło to nie tylko przebywa w koniunkcji z Saturnem, lecz także do niego aplikuje. Saturn przyjmuje Lunę w swoim domicylu, więc nie tylko jej nie zaszkodzi, ale też obdarzy czym chata bogata. Przebywanie sygnifikatora finansów w VIII domu najogólniej wskazuje na życiu z pieniędzy innych ludzi (często małżonka), jednak tutaj dochodzi do głosu sygnifikacja Saturna. Saturn włada domem dziewiątym (religii, filozofii życiowej). W ten oto sposób Osho dorobił się niezłego majątku poprzez swoje nauki duchowe. O nim i kilku innych Prorokach Rozwoju i Mistrzach Sukcesu przeczytacie na blogu Mirka Czylka! 🙂

 

Merkury w horoskopie Tolkiena znajduje się w kwadraturze z Saturnem. Czy oznacza to jakieś ograniczenia umysłowe/poznawcze? Absolutnie nie! Tolkien, który znany jest z świetnych powieści (Hobbit, czyli tam i z powrotem, Władca Pierścieni, Silmarillionn) był również zaangażowanym profesorem filologii i literatury staroangielskiej na University of Oxford. Nie można pominąć tu faktu, że znał około 30 języków obcych, w tym wiele wymarłych. Ot, taka realizacja przyjęcia Merkurego przez Saturna w dobrej kondycji.

Było o blaskach aspektu, ale warto dodać też o cieniach. Sergiej Wroński przy opisie niekorzystnej konfiguracji położonego w czwartym domu Merkurego z Saturnem wskazuje na możliwość przedwczesnej śmierci jednego z rodziców [S. Wroński, Astrologia klasyczna. Tom 5. Planety, tłum. A. A. Chrzanowska, s. 51]. Skąd taki aforyzm? Podejrzewam, że może wywodzić się ptolemejskiej doktryny przypisującej planety do kolejnych okresów życia. Merkury włada drugim okresem, od rozpoczęcia piątego roku życia przez dziesięć lat [K. Ptolemeusz, Czworoksiąg, tłum. G. Muszyński, s. 213] , czyli w przypadku Tolkiena od urodzin w styczniu 1896 do urodzin w styczniu 1906 roku. Ojciec zmarł 15 lutego 1896, a matka 14 listopada 1904 roku, czyli oba te wydarzenia miały miejsce w trakcie okresu Merkurego, który przebywa w horoskopowym domu rodziców i tworzy kwadraturę w Saturnem.

Reklamy

Pytania horarne o wynik egzaminu, część III

Niniejszy artykuł jest kontynuacją serii notatek blogowych poświęconych analizie horoskopów horarnych dotyczących powodzenia na egzaminach. Zanim zaczniesz lekturę, zapoznaj się z poprzednimi częściami: pierwszą – wprowadzającą do tematu, oraz drugą – podsumowującą metodę oraz prezentującą trzy horariusze.

***

4. Czy zdałem kolokwium?

czyzdalem2Pytanie zostało zadane kilka godzin po napisaniu przez kwerenta ważnego kolokwium. Zżerała go ciekawość, co skłoniło go do sformułowania pytania. Wenus, która jako władca ascendentu reprezentuje kwerenta, położona jest w znaku ludzkim (Bliźnięta), w swoich termach w IX domu. Potwierdza to fakt dość starannego przygotowania kwerenta do egzaminu.

Czy udało mu się osiągnąć cel, czyli zdać egzamin? Odpowiedzi poszukujemy w dziesiątym domu horariusza. Na Medium Coeli znajduje się kojarzony z honorami Syriusz (14°16′ Raka). Władcą dziesiątego domu jest Księżyc, dlatego Luna w tym horoskopie, poza pokazywaniem ciągu wydarzeń, spełnia rolę sygnifikatora potencjalnego powodzenia. Chociaż nie przyjmuje ona sygnifikatora kwerenta (Wenus nie przebywa w żadnej z godności Księżyca; bardziej tradycyjne podejście), to Księżyc, zgodnie z metodologią Frawleya, „kocha” kwerenta, zatem może oznaczać sukces. Nadal eksperymentuję z koncepcjami recepcji, pomiędzy tradycyjnym a J. Frawleya. W przypadku relacji interpersonalnych skłaniam się do interpretacji Frawleya, w pozostałych – nadal badam temat.

Sygnifikatorem kwerenta może być również Saturn, almuten ascendentu, ponieważ przebywa on w pierwszym domu oraz jest bardzo ważną planetą w natywniku kwerenta. Chociaż Saturn również nie jest przyjęty przez Księżyc (natomiast Księżyc przebywa w termach Saturna! – jak chciałby Frawley dla pozytywnego rezultatu), to planeta ta tworzy koniunkcję z najbardziej pomyślną gwiazdą stałą, Spiką (24°02′ Wagi)!

Pytanie zadane jest w czasie przeszłym, dlatego warto przyjrzeć się lepiej nie aplikacyjnym, a separacyjnym aspektom Księżyca. Ostatnim tworzonym aspektem był sekstyl z Jowiszem, z wzajemną recepcją. Możemy potraktować to jako bardzo pomyślne świadectwo pomyślności na kolokwium.

Rezultat: kwerent zdał kolokwium.

 

5. Czy zdałem egzamin?

To kolejny horoskop z pytaniem o los napisanego już testu sprawdzającego wiedzę, tym razem pierwszego terminu poprawkowego ważnego egzaminu. Kwerenta reprezentuje Jowisz w Bliźniętach. Prawdopodobnie jego wiedza nie jest jeszcze dobrze ugruntowana; mimo że sygnifikator kwerenta znajduje się w znaku ludzkim, to jednak peregrynuje w znaku swojego wygnania. Mimo to da z siebie wszystko, o czym świadczy położenie w domu kątowym i dobra relacja względem Słońca.

Sam egzamin sygnifikowany jest przez władcę IX domu – Merkurego. Chyba nie trzeba dodawać, że był drobiazgowo szczegółowy? 🙂

Pytanie dotyczy jednak powodzenia na napisanym już egzaminie. Należy zatem przyjrzeć się bliżej dziesiątemu domowi. Znajduje się w nim wywyższony Saturn, który może wskazywać na problemy z osiągnięciem celu czy pewne opóźnienia.  Władcą dziesiątego domu jest peregrynująca Wenus. Skoro sama peregrynuje, trudno jej przyjmować gości. Sprawia to, że mimo iż oba sygnifikatory kwerenta są w jej godnościach (Jowisz w termach Wenus; Księżyc w troistości Wenus), to recepcja jest utrudniona. Z drugiej strony Wenus reprezentująca osiągnięcie celu, zgodnie z metodą Frawleya, „bardzo lubi” kwerenta, bo znajduje się w troistości i termach Jowisza.

Jak wynika z poprzedniego przykładu, bardziej istotny dla oceny osiągów na napisanym już egzaminie jest separacyjny aspekt Księżyca niż aplikacyjny. Księżyc separuje od sekstylu z Merkurym, który nie wnosi wiele do oceny horoskopu.

Rezultat: Kwerent nie zdał egzaminu. Powodzenie osiągnął dopiero na kolejnym terminie poprawkowym, co również pokazuje horoskop horarny: Wenus jest tuż przed wejściem do swoich term, co sprawia, że niebawem będzie mogła przyjąć sygnifikatory kwerenta. Dodatkowo, kolejnym aspektem Księżyca jest kwadratura z wywyższonym Saturnem przebywającym w dziesiątym domu. Pokazuje to sukces osiągnięty z opóźnieniem i okupiony dodatkowym wysiłkiem, który musiał podjąć kwerent w trakcie nauki przed kolejnym terminem poprawkowym.

 

6. Czy on mnie obleje?

czymnieobleje

Pytanie zadane w niezwykle silnych emocjach. Pytająca była przekonana, że egzaminator jej z wielu powodów, w tym światopoglądowych, nie znosi i będzie chciał ją oblać. Horoskop postawiony na czas zrozumienia przeze mnie pytania. Chociaż horoskop jest problematyczny do interpretacji ze względu na położenie osi w końcowych stopniach znaku zodiaku, postanowiłem go opublikować ze względu na ciekawe rozwiązanie.

Zarówno kwerenta i potencjalny sukces na egzaminie reprezentuje w tym horoskopie peregrynujący Merkury. Trudno mówić o powodzeniu na egzaminie, gdy widzi się planetę grającą najważniejszą rolę w horoskopie w tak tragicznej kondycji: peregrynacji, retrogradacji i spaleniu.

Sahl bin Bishr uważał, że jeżeli ta sama planeta sygnifikuje kwerenta i kwezytora (rzecz, o którą pyta kwerent) to pozytywnego rezutatu możemy spodziewać się w dwóch sytuacjach [Works of Sahl and Masha’allah, s. 73]:

  1. Planeta ta jest przyjęta, tj. aspektowana przez planetę sprawującą nad nią władztwo poprzez domicyl lub wywyższenie.
  2. Księżyc wolny od wszelkich uszkodzeń aplikuje do tej planety.

W powyższym horoskopie Merkury nie jest aspektowany ani przez Saturna (domicyl) ani Marsa (wywyższenie). Również Księżyc nie aplikuje do Merkurego. Nie zatem mowy o osiągnięciu celu, jakim jest zdanie egzaminu.

Rezultat: Kwerent zemdlała w trakcie egzaminu (spalony Merkury?). Ściśle odpowiadając na pytanie, egzaminator jej nie oblał (nic się nie stało – Księżyc w próżnym kursie), a mimo to nie zdała egzaminu. Drugi termin egzaminu zaliczyła, ale tego dotyczy już inny horoskop…

 

William Lilly o profesji na podstawie horoskopu urodzeniowego

Przyznam, że nie doceniałem Lilly’ego w kontekście interpretacji dziesiątego domu horoskopu urodzeniowego. Ogromnie żałuję, że nikt nie tłumaczy na język polski jego księgi trzeciej (lub innego, równie obszernego i dostępnego traktatu o astrologii urodzeniowej). Trochę brakuje mi czasu/samozaparcia, by robić to samodzielnie…

Kilka wniosków z lektury – metoda:
1. Podstawowymi planetami mogącymi dać „zawód” jest Merkury, Wenus i Mars.

2. Planetę wybieramy na podstawie położenia w domach, które mogą dać profesję: dziesiąty, pierwszy i siódmy. Czyli, podobnie jak u Bonattiego, domy kątowe, lecz z wyłączeniem domu czwartego. Sygnifikator powinien znajdować się w swojej godności, nie być spalony ani pod promieniami Słońca.

3. Żadna z tych trzech planet nie spełnia powyższych warunków? Sprawdź, czy któraś z nich włada domem dziesiątym i jest w swojej godności; nie peregrynuje ani nie jest w upadku.

4. Nadal nic? Sprawdź, która z tych planet najściślej aspektuje Księżyc.

5. Żadna? Wybierz planetę wschodzącą przed Słońcem [poranną].

Jeżeli sygnifikator nie jest przez nic aspektowany, sam sygnifikuje profesję. Aspekty innych planet modyfikują znaczenie. Lilly podaje długie listy potencjanych zawodów, które naprawdę warto byłoby przetłumaczyć. Wskazówki dotyczące położenia w znakach też są ciekawe. W zalinkowanym podglądzie nie są widoczne wszystkie strony z tego rozdziału: https://books.google.pl/books?id=JBB8ycvNCwYC&lpg=PA585&ots=9FAbk_2g1t&hl=pl&pg=PA625#v=onepage&q&f=false

Odległość planet zewnętrznych od Słońca, część II

Zapraszam do dalszego rozważania poświęconego relacji planet zewnętrznych (Marsa, Jowisza i Saturna) ze Słońcem. Niniejszy wpis poświęcony będzie położeniu orientalnemu w stosunku do Słońca, tj. planetom porannym.

1. Siła planety

Na podstawie: W. Lilly, Christian Astrology, s. 115

Na podstawie: W. Lilly, Christian Astrology, s. 115

Jak wspomniałem w poprzednim artykule, położenie względem Słońca okazuje się być główną determinantą godności przygodnej (akcydentalnej) w systemie punktowym proponowanym przez angielskich astrologów okresu renesansu. Biorąc pod uwagę, że planety zewnętrzne osiągają największą prędkość w trakcie koniunkcji ze Słońcem, a następnie zwalniają, największą godność przygodną astrolodzy ci przypisywali planetom, które oddaliły się niewiele dalej niż na tyle od Słońca, by nie być pod jego promieniami. Ta wartość nieznacznie różni się między autorami; William Lilly przyjmował 17° jako granicę promieni Słońca.

Jak wspomniałem, planety zewnętrzne po koniunkcji ze Słońcem poruszają się coraz wolniej, by w okolicy 120° od Słońca wejść w ruch wsteczny (retrogradację). Niestety, autorzy traktatów astrologicznych nie podali wartości prędkości planet, które oznaczają szybki ruch planet. Myślę, że granica ta znajduje się pomiędzy sekstylem a kwadraturą ze Słońcem, gdzie prędkości planet zewnętrznych zrównują się z charakterystycznymi dla nich prędkościami średnimi.

Podsumowując, dla angielskich astrologów okresu renesansu najlepszym położeniem planety zewnętrznej była pozycja poranna (+2 punkty), wyprzedająca Słońce o odległość od 17° do ok. 70° (+7 punktów za szybki ruch i wolność od spalenia i bycia pod promieniami Słońca).

 

Dużo bardziej precyzyjny w tym temacie był Guido Bonatti. W traktacie trzecim swojej „Księgi astronomii” szczegółowo omówił relacje planet zewnętrznych ze Słońcem za pomocą alegorycznego opisu zmiennej kondycji zdrowotnej.

 

Schemat

Schemat 1.: Relacje pomiędzy planetami zewnętrznymi (Mars, Jowisz, Saturn) a Słońcem. Opis w oparciu o koncepcję G. Bonattiego w tekście.

 

Cykl każdej z planet zaczyna się od jej koniunkcji ze Słońcem. Przez kolejne około 8-15 stopni uznawana jest za spaloną. W tekstach źródłowych to najgorsze z możliwych położeń planet. Oznacza brak możliwości realizacji funkcji, które pełni w horoskopie spalona planeta. Hefajstion z Teb uważał, że planeta poranna zaczyna przejawiać aktywność w odległości 12° od Słońca, a jest w pełni sprawna, gdy ten dystans przekroczy 15° [Hephaistion of Thebes, Apotelesmatics. Book III: On Inceptions,  tłum. E. J. Gramaglia, s. 39]. Mówią o tym również autorzy traktatów poświęconych astrologii horarnej; Lilly przestrzegał, że spalony (tu definiowane jako oddalony od Słońca na mniej niż 8°30’) sygnifikator pytania uniemożliwia realizację zdarzenia, którego dotyczy pytanie [W. Lilly, Christian Astrology. Aphorismes and Considerations for better judging any Horary Question, nr 23].

Bardziej wnikliwe analizy sugerują, że strefa życia sygnifikowana przez spaloną planetę jest zdominowana przez tematykę domu władanego przez Słońce. Koncepcja ta została przystępnie i obszernie zaprezentowana przez H. Avelar i L. Ribeiro w ich artykule „The burning question: how does combustion work in natal Astrology?”, którego lekturę bardzo polecam. Polskojęzycznych czytelników mogę odesłać do krótkiego artykułu Izabeli Podlaskiej-Konkel „Planety spalone w horoskopie urodzeniowym”.

Wróćmy jednak do Bonattiego:

spalenie

Schemat 2. Planeta poranna w sercu Słońca, uciśniona i uwolniona na podstawie siódmego rozdziału drugiej części trzeciego traktatu Bonattiego.

  • Planeta w odległości do 16’ zarówno długości i szerokości (!) ekliptycznej od Słońca to inaczej planeta w sercu Słońca. Takie położenie uznawane jest za najbardziej korzystne z możliwych. Szczególną uwagę zwracam na istotność szerokość ekliptycznej, często pomijanej przez większość astrologów przy analizie koniunkcji planety ze Słońcem. Jeżeli nie zostają spełnione oba warunki, zdaniem Bonattiego planeta nie znajduje się w sercu Słońca, a jest najzwyczajniej spalona i uciśniona (patrz poniżej).
  • do osiągnięcia odległości 2° od Słońca, planeta jest uciśniona (ang. oppressed). Bonatti porównuje kondycję takiej planety do osoby chorej, której kryzys został zażegnany, lecz nie w pełni. [B. Dykes, Bonatti on Basic Astrology (Kindle Locations 3812-3813). The Cazimi Press. Kindle Edition]
  • Gdy planeta oddali się od Słońca na przynajmniej 2°, staje się uwolniona (ang. escaped – wymknęła się, opuściła najniebezpieczniejszy obszar). Włoski astrolog porównał kondycję takiej planety do chorej osoby, którą mimo że opuściła gorączka, to nadal niespecjalnie ma się lepiej [B. Dykes, Bonatti on Basic Astrology (Kindle Locations 3807-3810). The Cazimi Press. Kindle Edition]. Bonatti później sprecyzował, że planeta położona od 2° do 5° od Słońca jest jak osoba chora, której kryzys został całkowicie zażegnany, zaś planetę oddaloną od Słońca na odległość 5° aż do opuszczenia promieni słonecznych porównał do osoby, której choroba ustępuje, a objawy wyraźnie maleją. Opuszczenie spalenia zrównane jest z wyzdrowieniem z choroby, jednak na razie bez odzyskania dawnych sił. [B. Dykes, Bonatti on Basic Astrology (Kindle Locations 3813-3817). The Cazimi Press. Kindle Edition]
  • Planeta poranna od opuszczenia promieni słonecznych do 30° od Słońca (pomarańczowy kolor na schemacie nr 1) – kondycja planety porównana jest do osoby w stanie pochorobowym, kiedy to człowiek po kryzysie zdrowotnym nabiera sił, by wrócić do stanu sprzed choroby. [B. Dykes, Bonatti on Basic Astrology (Kindle Locations 3729-3730). The Cazimi Press. Kindle Edition]

Ta kwestia chyba najwyraźniej różnicuje koncepcję Bonattiego od chociażby wspomnianej renesansowej. Podczas gdy dla Bonattiego planeta po opuszczeniu promieni słonecznych dopiero nabiera sił, dla wielu innych astrologów planeta taka jest wyjątkowo silna w działaniu.

W miejscu tym należy wspomnieć o niezwykle ważnym dla astrologii hellenistycznej making a phasis/to be in phasis (nie wiem, czy ma ten termin swój polski odpowiednik). Astrolodzy podążający za myślą hellenistyczną uznają, że planeta, która w obrębie 7 dni przed lub po narodzinach właściciela horoskopu heliakalnie wschodzi lub zachodzi, jest bardzo silna. W uproszczeniu: planeta która w obrębie tygodnia przed lub po urodzeniu znajduje się 15° od Słońca, spełnia ten warunek. Szerzej zainteresowanym tematem polecam świetnie opracowaną sekcję „Appearances or Phasis” artykułu na blogu Seven Stars Astrology oraz przykłady wykorzystania tej koncepcji. Czytelników wytrwałych i bardzo dociekliwych odsyłam do dyskusji „Heliacal Appearances (Phaseis):Greece/Babylon” na forum ACT Astrology.

  • Planeta poranna od 30° do 60° od Słońca (ciemnozielony kolor na schemacie nr 1)orientalna silna  – Zdaniem Bonattiego to najlepsza odległość planety zewnętrznej od Słońca; Słońce w żaden sposób jej nie zagraża. Astrolog przywołał obraz pełnego wigoru ozdrowieńca, który całkowicie przestał się bać choroby. Osoba taka odzyskała pełnię sił i stała się nawet silniejsza niż zwykle. [B. Dykes, Bonatti on Basic Astrology (Kindle Locations 3731-3733). The Cazimi Press. Kindle Edition]
  • Planeta poranna od 60° do 90° od Słońca (jasnozielony kolor na schemacie nr 1)orientalna, zmierzająca w kierunku słabości.
  • Planeta poranna od 90° aż do do wejścia w ruch wsteczny (jasnoniebieski kolor na schemacie nr 1)orientalna słaba.
  • Planeta poranna w retrogradacji (ciemnoniebieski kolor na schemacie nr 1): orientalna retrogradująca.

 

2. Prajakości, temperament

Ptolemeusz uważał, że planetom zewnętrznym można przypisać różne prajakości w zależności od ich położenia w stosunku do Słońca. Planety od swojego heliakalnego wschodu aż do pierwszego stanowiska mają być bardziej wilgotne, natomiast od pierwszego stanowiska do opozycji ze Słońcem – bardziej ciepłe. [Czworoksiąg, tłum. G. Muszyński, s. 76]

Prajakości przypisane przez Ptolemeusza Marsowi, Jowiszowi i Saturnowi w zależności od położenia względem Słońca.

Prajakości przypisane przez Ptolemeusza Marsowi, Jowiszowi i Saturnowi w zależności od położenia względem Słońca.

William Lilly w rozdziale 106 swojej „Christian Astrology” przedstawił uproszczony schemat. Każdej planecie w jakimkolwiek położeniu porannym (zarówno planecie spalonej i widocznej w ruchu prostym czy wstecznym) przypisał konkretne prajakości:

  • Saturnowi – zimno i wilgoć,
  • Jowiszowi – gorąco i wilgoć,
  • Marsowi – gorąco i suchość.

Przypuszczam, że takie uproszczenie jest wypadkową prajakości charakterystycznych dla położenia porannego (wilgoci i ciepła) oraz głównych działań planet przypisywanych im przez Ptolemeusza:

[4,3] Główna część natury Saturna wiąże się z wychładzaniem (…)
[4,4] W naturze Marsa leży przez wszystkim wysuszanie (…)
[4,5] Działanie Jowisza jest umiarkowane (…) Wysyła on jednocześnie ciepło oraz wilgoć (…) oddziaływanie ocieplające jest silniejsze

Klaudiusz Ptolemeusz, Czworoksiąg, tłum. G. Muszyński, s. 73

 

3. Czas realizacji obietnicy natalnej oraz wiek osób sygnifikowanych przez planetę poranną

Cykl planet – od koniunkcji ze Słońcem, przez kolejne aspekty, aż do ponownej koniunkcji – porównywany jest z życiem człowieka – od narodzin do śmierci. Astrolodzy tradycyjni pierwszą połowę życia (w ramach bardzo ogólnej prognozy) opisują na podstawie planet w położeniu porannym oraz ostatniego separacyjnego aspektu Księżyca. Sygnifikatory analizowanego zagadnienia w położeniu porannym mają wskazywać, że realizacja danego tematu nastąpi wcześnie (w pierwszej połowie długości życia).

Ta sama koncepcja leży u podstawy założenia, że w horoskopie horarnym położenie planety zewnętrznej względem Słońca umożliwia określenie wieku sygnifikowanej przez nią osoby. Zwykle wzmianki na ten temat znajdują się w rozdziałach poświęconych astrologicznej analizie złodzieja (pytania dotyczące II domu horoskopowego). Wiek należy szacować na podstawie natury planety (np. Saturn sugeruje osoby bardziej zaawansowane wiekiem) i odległości planety od Słońca. Wyróżnia się cztery położenia, którym przypisuje się kolejne etapy wiekowe.

Planety poranne sugerują ludzi w pierwszej połowie życia. Planeta poranna w ruchu prostym sygnifikująca złodzieja ma symbolizować rabusia w wieku dziecięcym, natomiast planeta poranna w ruchu retrogradującym – osobę w kwiecie wieku [Hephaistion of Thebes, Apotelesmatics. Book III: On Inceptions,  tłum. E. J. Gramaglia, s. 127-128].

 

4. Orszak

Definicja orszaku może nieznacznie różnić się w zależności od tego, za którym z tradycyjnych astrologów podążamy. Najłatwiejszą, ale też dość rygorystyczną wersję przedstawił Ptolemeusz. W horoskopach dziennych położenie planet w pozycji porannej (a zwłaszcza Jowisza – planety dziennej i wielkiego benefika), w znaku zodiaku w którym przebywa Słońce lub znaku go poprzedzającym, bywa uznawane w tradycyjnej astrologii urodzeniowej jako dobra przesłanka o randze społecznej właściciela horoskopu. O ptolemejskiej koncepcji orszaku wspomniał Piotr Piotrowski w swojej blogowej notatce „Horoskop królewski, czyli astrologiczne atuty władzy”, a została ona podsumowana i wykorzystana (obok kilku innych technik) w obszernym i ciekawym artykule Marii Mateus „Ptolemy, Abu Ali, and Lilly predict the 2008 U.S. Presidential Elections”. Osoby zainteresowane tematem odsyłam do tekstu źródłowego:

Klaudiusz Ptolemeusz, Czworoksiąg, tłum. Grzegorz Muszyński. Wrocław, 2012. O rodzicach, s. 147-148.
Klaudiusz Ptolemeusz, Czworoksiąg, tłum. Grzegorz Muszyński. Wrocław, 2012. O randze społecznej, s. 191-193.

Orszak Słońca: 0° Raka - 25°45′ Lwa

Orszak Słońca: 0° Raka – 25°42′ Lwa

Silny słoneczny orszak miała królowa Polski Ludwika Maria Gonzaga; znajdowały się w nim Jowisz, Merkury i Wenus. Na uwagę zasługuje w tym miejscu horoskop Bolesława Bieruta – znajdziemy tam podobny układ: horoskop dzienny, Słońce w męskim znaku, Jowisz w orszaku Słońca.

Inni autorzy dopuszczają, by w stopniach, w których spodziewalibyśmy się obecności planet, wypadały jedynie ich aspekty. Ze schematem można zapoznać się na forum Skyscript.

 

Almuten – czym jest?

Almuten, czyli arabski al-mubtazz lub mubtazz, po polsku oznacza zwycięzcę. Nim przejdę do wytłumaczenia, jak go wyznaczyć i co z niego wynika, przyjrzyjmy się, co na ten temat miał do powiedzenia Ptolemeusz.

Również planety spowinowacone są ze znakami zodiaku poprzez tak zwane domy, trójkąty, wywyższenia, rewiry i tak dalej.

Klaudiusz Ptolemeusz, Czworoksiąg, tłum. Grzegorz Muszyński, s. 88

Jak wielokrotnie podkreślałem w różnych miejscach, astrologia tradycyjna bardziej niż na znakach zodiaku skupia się na planetach. Każdy fragment znaku zodiaku jest spowinowacony lub na swój sposób władany przez kilka planet. W księdze trzeciej Ptolemeusz podaje:

ciała niebieskie mają tytuł do władania tym stopniem [znaku zodiaku – przyp. mój] zgodnie z ogólnymi zasadami wyznaczania władztwa, uwzględniającymi pięć następujących godności: trójkąt, dom, wywyższenie, rewir, faza [względem Słońca] lub układ wzajemny – to znaczy na podstawie tego, czy rozpatrywany punkt znajdzie się w jednej, kilku bądź wszystkich owych relacjach w stosunku do [ciała], które ma nim władać.

Klaudiusz Ptolemeusz, Czworoksiąg, tłum. Grzegorz Muszyński, s. 143)

Jak dalej podaje koryfeusz astrologii, jeśli uda nam się znaleźć jedno [ciało niebieskie] skupiające wszystkie te [godności] lub przynajmniej większość z nich (ibid.), to ta planeta niepodzielnie włada danym fragmentem zodiaku. Ptolemeusz uznaje, że planeta może władać (mieć godność) nad danym elementem horoskopu poprzez:

  • władanie znakiem (jak Mars Baranem);
  • wywyższenie w danym znaku (jak Słońce w Baranie);
  • władanie troistością, do której należy dany znak zodiaku (jak Słońce i Jowisz Baranem);
  • władanie termami (jak Jowisz pierwszymi sześcioma stopniami Barana);
  • tworzenie aspektu.

Każda z tych godności była dla niego równoważna.

Nic nie stoi na przeszkodzie, by poszukać planetę dzierżącą władztwo nad kilkoma elementami horoskopu jednocześnie. W ten sposób zbliżamy się do wyznaczania sygnifikatora dowolnego tematu w horoskopie. Ptolemeusz wpływ zaćmienia oceniał przede wszystkim na podstawie planety, która ma największą liczbę godności w zodiakalnym miejscu zaćmienia i następującego po nim punktu osiowego.

Władztwo jednej spośród planet ustala się tak oto: za dzierżącą jedyne władztwo zostanie uznana ta, która ma najwięcej związków z oboma wymienionymi miejscami (…) ze względu istotne wzajemne układu, a także ze względu na władanie domami, trójkątami, wywyższeniami lub rewirami. (ibid., s. 123)

Jeżeli nie da się wyznaczyć jednego władcy dla obu analizowanych punktów horoskopu:

należy uwzględnić łącznie te [planety], które (spośród wymienionych) mają więcej tytułów do powinowactwa z oboma tymi punktami (…).

***

Powszechne dzisiaj rozumienie almutenu powstało w IX wieku dzięki wkładowi arabskich/perskich astrologów. Godności zhierarchizowano za pomocą systemu punktowego. Almutenem danego elementu horoskopu jest ta planeta, która otrzyma najwięcej punktów. Niezwykle pomocne jest korzystanie z tablic astrologicznych.

Godności podstawowe
władca domicylu 5
władca przez wywyższenie 4
władca troistości 3
władca term 2
władca dekanatu 1

Przykład?

Planeta/oś/punkt arabski położone na 5° Wagi w horoskopie dziennym będą władane przez:

  • Saturna (+4 punkty za wywyższenie, + 3 punkty za władanie troistością znaków żywiołu powietrza, +2 punkty za władanie termami od 0° do 6° Wagi),
  • Wenus (+5 punktów za władanie domicylem),
  • Księżyc (+1 punkt za władanie dekanatem).

Najwięcej punktów, bo aż 9, zdobył Saturn, zatem to ta planeta jest almutenem 5° Wagi. Do powyższej listy większość autorów, zwłaszcza późniejszych, dodałaby Merkurego i Jowisza, jako drugiego i trzeciego władcę troistości (+3 punkty według większości autorów). Kwestia trzeciego władcy troistości jest wyjątkowo kontrowersyjna.

Część autorów przedkłada używanie almutenów nad używanie zwykłych władców znaku. Dla każdego punktu horoskopu (wierzchołków domów, planet, punktów arabskich) wyliczają oni almuteny i to nimi posługują się w trakcie analizy horoskopu. Moim zdaniem to nadużycie, natomiast z pewnością dobrą praktyką jest równoległa analiza władcy (poprzez znak) i almutenu analizowanego elementu horoskopu, zwłaszcza gdy ten pierwszy go nie aspektuje lub jest w fatalnej kondycji. Inni autorzy zupełnie odrzucają koncepcję punktowania godności; do takich należy jeden z praktyków astrologii hellenistycznej, który swoje wątpliwości opisał w artykule Dignity: The Biggest Problem with Late Traditional Astrology.

Praktycy astrologii średniowiecznej chętnie posługują się almutenami tematycznymi (złożonymi), które wyznacza się poprzez znalezienie planety mającej najwięcej godności w jednocześnie kilku lub kilkunastu elementach horoskopu związanych z analizowanym tematem. Najwięcej miejsca temu tematowi poświęcił w swoim podręczniku ’Umar al-Tabari, ale metoda ta była wykorzystywana też przez Bonattiego, Johannesa Schoenera i innych. Więcej o tym w kolejnych notatkach! 🙂

Sygnifikator usposobienia. Analiza technik angielskich astrologów okresu renesansu i ich praktyczne zastosowanie

O astrologii tradycyjnej dużo się mówi i pisze. Od lat modna jest jej krytyka. Zwykle przez osoby, które nie zadały sobie trudu jej poznania. A żeby coś krytykować chyba wypadałoby dokładnie poznać cały system i wiedzieć, co tak właściwie się odrzuca. Prawda?

Niestety, na polskim rynku wydawniczym mamy tylko jeden tekst źródłowy dotyczący astrologii urodzeniowej – Czworoksiąg Ptolemeusza. Mimo różnych inicjatyw propagujących astrologię tradycyjną urodzeniową, nie może być mowy o upowszechnieniu jej praktykowania, dopóki nie zostaną przetłumaczone na język polski średniowieczne podręczniki z kręgu arabskiego, żydowskiego czy perskiego (Abu Bakr, Masha’allah, Abu Ma’shar, Sahl, Abraham ibn Ezra, Alcabitius), zachodnie traktaty napisane po łacinie (G. Bonatti, J.B. Morin), czy chociażby angielskie teksty z XVII wieku. Niestety, od lat żadne wydawnictwo nie podjęło się takiego zadania.

Postanowiłem wyjść na przeciw zapotrzebowaniu i podjąłem się równoległego tłumaczenia 4 traktatów astrologicznych pochodzących z XVII wieku. Szczególne podziękowania kieruję do osób wspierających mnie w tłumaczeniu: Magdy Krukowskiej, Doroty K., Niny Gryphon i Theodora Naickera. W powstałym artykule porównałem metodologię wyznaczania i interpretowania sygnifikatora usposobienia (sygnifikatora zachowania). Stanowi to jeden z elementów interpretacji znaczenia pierwszego domu.

Zachęcam do wypróbowania tej techniki i wzbogacenia swojego warsztatu astrologicznego. Jeżeli znajdziecie ciekawe przykłady realizacji różnych sygnifikatorów usposobienia, dajcie znać w komentarzach, na swoich blogach i artykułach. W ten sposób wszyscy poszerzymy swoje rozumienie realizacji planet w różnych konfiguracjach z pozostałymi elementami horoskopów.

Aktualna wersja do pobrania tutaj: Sygnifikator usposobienia – wersja 1.2 (pdf) (epub)
wersja 1.1 – poprawione literówki i formatowanie tekstu
wersja 1.2 – Henry Coley także uwzględniał dyrekcje prymarne ascendentu (strona 3 artykułu)

Mimo dużej objętości tekstu, udostępniam go jako artykuł możliwy do pobrania za darmo (polecam wydrukować, bo to aż 24 strony 🙂 ). Mam nadzieję, że w ten sposób przyczynię się choć w niewielkim stopniu do upowszechnienia się technik astrologii tradycyjnej. 🙂

Epidemia gorączki krwotocznej Ebola – co powiedziałby Ptolemeusz?

Ostatnim tematem omawianym przeze mnie w trakcie wykładu Wybrane techniki predykcyjne astrologii medycznej na IV Konferencji Polskiego Towarzystwa Astrologicznego były astrologiczne zjawiska zsynchronizowane z wybuchem epidemii gorączki krwotocznej Ebola w Afryce Zachodniej, czyli astrologia medyczna w ujęciu mundalnym.

Chociaż horoskopy roczne i ingresów Słońca do odpowiednich znaków kardynalnych także dobitnie pokazują rozwój sytuacji, co zaprezentowałem podczas wykładu na przykładzie Liberii, we wpisie skupię się na hybrydowym zaćmieniu Słońca, które miało miejsce 3 listopada 2013 roku. Jego skojarzenie z epidemią w środowisku astrologicznym nastąpiło dzięki Richardowi Fidlerze, który na swoim blogu pod koniec września 2014 roku krótko zinterpretował horoskop zaćmienia w kontekście epidemii. Interpretacja ta była dla mnie zdecydowanie niezbyt dogłębna, dlatego postanowiłem samemu, z pomocą astrologii tradycyjnej, przyjrzeć się tematowi i włączyć go do prezentacji przygotowanej na wspomnianą konferencję. Jakiś czas później trafiłem na artykuł Moniki Dykier dokładnie w tym temacie, w którym autorka za pomocą astrologii współczesnej omawia zagadnienie. Chętnych zachęcam do lektury zalinkowanych materiałów!

Horoskop zaćmienia Słońca postawiony na stolicę Gwinei

Horoskop zaćmienia Słońca postawiony na stolicę Gwinei

W analizie horoskopu zaćmienia posłużyłem się jasną metodą wyłożoną przez Ptolemeusza w drugiej księdze Czworoksięgu. Podkreślił on, że prognoza składa się z czterech czynników(1):

  • miejsca – których krajów będzie dotyczyło określone zjawisko astrologiczne,
  • czasu – moment ziszczenia prognozy i jej rozciągłość w czasie,
  • rodzajowy – kogo/czego będzie dotyczyło zdarzenie,
  • szczegółowy – postać prognozowanego zdarzenia.

Gdy porównamy powyższe standardy do analiz astrologicznych większości współczesnych astrologów, doświadczymy niemałego dysonansu poznawczego. Zaćmienie Słońca z Saturnem na MC? Oj, będzie się działo! (tak mniej więcej można podsumować artykuł R. Fidlera). Gdzie, kiedy, komu i co tak właściwie? No właśnie… Szkoda jednak miejsca na biadolenie, przechodzę zatem do konkretów.

1. Lokalizacja zdarzenia – Tetr. 2, 6

Ebola 0

źródło: WHO, Ebola Response Roadmap Situation Report – 1 October 2014, p. 2

W Afryce Zachodniej trwa epidemia gorączki krwotocznej Ebola, która wybuchła w Gwinei, a zachorowania szerzą się w rozmiarach epidemicznych w trzech krajach: Gwinei, Liberii oraz Sierra Leone. Zdaniem Ptolemeusza, prognozowane zdarzenie będzie miało miejsce w krajach przyporządkowanych do znaku zodiaku, w którym doszło do analizowanego zjawiska astronomicznego (zaćmienie, stan stacjonarny planet zewnętrznych) oraz tam, gdzie było ono widoczne. Żaden z wyżej wymienionych trzech krajów, jako że należały za czasów cytowanego koryfeusza astrologii do terra incognita, nie został przyporządkowany do znaków zodiaku. Jak widać na poniższej ilustracji omawianego zaćmienia Słońca, było ono szczególnie widoczne na południowym wybrzeżu Afryki Zachodniej, czyli właśnie tam, gdzie rozprzestrzenia się epidemia gorączki krwotocznej Ebola. Mało tego, zaćmienie to znajdowało się nad horyzontem dla horoskopów stawianych dla tego obszaru geograficznego, dlatego z całą pewnością można powiedzieć, że było ono tam widoczne.

Eclipse Predictions by Fred Espenak, NASA's GSFC

Eclipse Predictions by Fred Espenak, NASA’s GSFC

2. Czas zdarzenia – Tetr. 2, 7

Ptolemeusz w rozdziale tym zwraca uwagę na dwa aspekty określenia czasu prognozowanego zjawiska: czas jego wystąpienia oraz długość trwania zjawiska. „Pacjentem zero” epidemii gorączki krwotocznej Ebola w Afryce Zachodniej był dwuletni chłopiec, który umarł 6 grudnia 2013, czyli około miesiąca po zaćmieniu (warto tu wspomnieć, że objawy mogą pojawić się nawet 21 dni po ekspozycji na źródło wirusa Ebola!(2)). Wirus wraz z rozprzestrzenianiem się zaczął zbierać potężne żniwo… Jak zdaniem Ptolemeusza określić, kiedy zaćmienie zacznie działać? Należy przyjrzeć się, gdzie w stosunku do osi horoskopu znajdują się światła. W przypadku horoskopu stawianego na stolicę Gwinei, Słońce i Księżyc znajdują się delikatnie na zachód od Medium Coeli, wierzchołka nieba.

Gdy leży ono [miejsce zaćmieniowe] koło środka nieba, zdarzenie zacznie się w drugim czteromiesięcznym okresie i osiągnie maksymalne nasilenie w swej środkowej części.

K. Ptolemeusz, Czworoksiąg, tłum. G. Muszyński, s. 123

Na poniższym wykresie poziomą linią zaznaczyłem wskazywany sugerowany przez Ptolemeusza czas rozpoczęcia i nasilenia zjawiska prognozowanego na podstawie zaćmienia Słońca. De facto, powinna być ona nieznacznie przesunięta w prawo, ze względu na to, że światła były położone za Medium Coeli, co oddala w czasie prognozowane zjawisko. W przypadku Liberii, czyli kraju w którym epidemia zebrała największe żniwo, ale dotarła stosunkowo późno, światła w horoskopie zaćmienia stawianego na stolicę tego kraju były przesunięte jeszcze bardziej wgłąb dziewiątego domu.

Slajd z prezentacji omawianej na IV Konferencji PTA.

Slajd z prezentacji omawianej na IV Konferencji PTA.

Jak widać na wykresie, wpływ zaćmienia, zgodnie z wykładnią astrologii tradycyjnej, miał być widoczny od marca 2014 roku. Pozwolę sobie zacytować Wikipedię: „10 marca ministerstwo zdrowia Gwinei uzyskało informacje z Guéckédou i Macenta o przypadkach tajemniczej choroby charakteryzującej się gorączką, silną biegunką, wymiotami i wysoką śmiertelnością. 23 marca poinformowało ono oficjalnie Światową Organizację Zdrowia o wybuchu epidemii gorączki krwotocznej Ebola w czterech południowo-wschodnich prefekturach kraju (…) oraz w stolicy kraju – Konakry”.

3. Czynnik rodzajowy, czyli kogo lub czego dotyczyć będzie zdarzenie – Tetr. 2, 8

Wbrew tendencji astrologii współczesnej, by wpływów wszystkich zjawisk astrologicznych szukać w życiu ludzi, astrologia tradycyjna zdaje się cechować mniej antropocentryczną postawą. Okazuje się bowiem, że zdarzenia sygnalizowane przez chociażby zaćmienia mogą wcale nie dotyczyć ludzkości, a m.in. dzikich zwierząt, zwierząt gospodarskich czy nawet zjawisk atmosferycznych.

Aby przekonać się, kogo lub czego dotyczyć będzie zaćmienie, należy wziąć pod uwagę gwiazdozbiór, na tle którego miało miejsce zaćmienie oraz położenie planety mającej władztwo zarówno [nad] znakiem zodiaku zaćmienia, jak i [znakiem], w którym znajduje się punkt osiowy, stojący przed zaćmieniem.(3)

Uwidocznienie (za pomocą Stellarium) gwiazdozbiorów tranzytowanych przez światła w trakcie zaćmienia.

Uwidocznienie (za pomocą Stellarium) gwiazdozbiorów tranzytowanych przez światła w trakcie zaćmienia. Nieuwidoczniona atmosfera dla lepszej czytelności.

Jak widać na powyższej grafice, zaćmienie miało miejsce na granicy pomiędzy dwoma gwiazdozbiorami (Panna i Waga), które jako znaki zodiaku traktowane są jako znaki ludzkie.

Gwiazdozbiory o ludzkich kształtach (zarówno położone wzdłuż ekliptyki, jak i wśród gwiazd stałych) sprawiają, że prognozowane zdarzenie dotyczyć będzie gatunku ludzkiego (…)

K. Ptolemeusz, Czworoksiąg, tłum. G. Muszyński, s. 124

Podkreślę raz jeszcze, że w duchu astrologii tradycyjnej, którą reprezentuje Ptolemeusz, zaćmienie czy inne z założenia globalnie oddziałujące zjawisko astronomiczne, które nie ma powinowactwa z gwiazdozbiorami o ludzkich kształtach, nie powinno być analizowane przez astrologów jako wpływające w bezpośredni sposób na ludzi.

4. Postać prognozowanego zdarzenia, czyli co tak właściwie się stanie – Tetr. 2, 9

Rzecz najważniejsza w całej prognozie to oczywiście określenie, co tak właściwie ma się wydarzyć. W tym celu Ptolemeusz opisuje wpływy wszystkich pięciu planet, z wyraźną różnicą pomiędzy oddziaływaniem benefików (Jowisz i Wenus), które zapowiadają zjawiska pozytywne, a malefików (Saturn i Mars), po których astrolodzy spodziewają się raczej różnej maści katastrof.

Władcą zaćmienia jest zdecydowanie Mars, ponieważ włada nie tylko znakiem Skorpiona, w którym położone są światła horoskopu, ale także jest władcą troistości, co czyni go almutenem zaćmienia. Dla Ptolemeusza istotne byłoby, czy planeta ta znajduje się w znaku tworzącym aspekt ze znakiem, w którym doszło do zaćmienia. Tak było, Mars w znaku Panny tworzy sekstyl ze światłami w Skorpionie, w dodatku wyjątkowo ścisły!

Ptolemeusz wśród rozlicznych znaczeń Marsa jako planety sprawującej władztwo nad zaćmieniem, wymienia choroby połączone z gorączką, ataki gorączki trzydniowej, plucie krwią, szybką i gwałtowną śmierć(4), co całkiem dobrze koresponduje z objawami choroby wywoływanej przez wirus Ebola, czyli gorączki krwotocznej.

Tak w skrócie (naprawdę! Metoda Ptolemeusza jest jeszcze bardziej bogata) wygląda analiza listopadowego zaćmienia Słońca zgodna z doktryną Ptolemeusza. Metod interpretacji horoskopów zaćmień jest jednak więcej. Osoby zainteresowane odsyłam do książki Leona Zawadzkiego „Fala – studium zaćmienia”, w której zaprezentowana jest także krytyka ptolemejskiej koncepcji przedstawiona przez Morinusa oraz współczesne metody timingu zdarzeń za pomocą horoskopu zaćmienia.

PS Za tempo rozprzestrzeniania się epidemii, zdaniem niektórych, odpowiedzialne są m.in. praktykowane rytuały pogrzebowe. Co ciekawe, Ptolemeusz uważał, że gwiazdozbiory położone blisko MC niosą znaczenia dotyczące przyszłości (…) losów rytuałów religijnych.(5) Oby znaki racjonalne (a tak określa się znaki ludzkie, czyli analizowane Wagę i Pannę) dały o sobie znać w przemianie niebezpiecznych rytuałów pogrzebowych na wolne od zabobonów i pozwalające na uniknięcie dalszego rozprzestrzeniania się wirusa!

(1) – K. Ptolemeusz, Czworoksiąg, tłum. G. Muszyński, s. 121
(2)http://www.cdc.gov/vhf/ebola/symptoms/index.html
(3) – K. Ptolemeusz, Czworoksiąg, tłum. G. Muszyński, s. 123
(4) – K. Ptolemeusz, Czworoksiąg, tłum. G. Muszyński, s. 127
(5) – K. Ptolemeusz, Czworoksiąg, tłum. G. Muszyński, s. 125