Realizowane projekty

Przed wakacjami żadnej notatki ściśle astrologicznej na pewno nie dam rady tu umieścić, ale od wczoraj czuję potrzebę podzielenia się z czytelnikami, nad czym aktualnie (w miarę wolnego czasu) pracuję:

  1. Reguły dotyczące nagłej śmierci (astrologia natalna)
  2. Punkt Fortuny w astrologii
  3. Solarne fazy planet – ich istotność w interpretacji sygnifikatora zawodu.

 

Astrologiczne techniki natalne i predykcyjne dotyczące śmierci dość wyraźnie rozgraniczają pomiędzy śmiercią naturalną a brutalną (ang. violent). Z tego powodu nawet dobrze określony hyleg i alkokoden mogą zwieść w pole, jeżeli właściciel horoskopu zamiast umrzeć w wyniku choroby, zostanie zamordowany. Z tego powodu dobrze byłoby znać technikę, która z dobrą czułością i swoistością wskazywałaby te horoskopy, gdzie naturalna śmierć jest mało prawdopodobna… Z tego powodu na warsztat wziąłem reguły Wettiusza Walensa (II w.), Williama Lilly’ego (XVII w.), a planuję dołączyć również Critodemusa, i analizuję ich sprawdzalność na przykładach horoskopów z Astro-Databank o ratingu AA, A, B oraz z wyłączeniem horoskopów o prawdopodobnie szeroko zaokrąglonej godzinie urodzenia (:00; :30). O samym projekcie mogliście się zorientować w trakcie czytania jednej z niedawnych notatek.

Drugi projekt to kolekcja materiałów do monografii poświęconej Punktowi Fortuny (tzw. Punkt Szczęścia). W powstającym od kwietnia szkicu mam już wydzielonych pięć dużych działów i około 20 stron notatek i omawianych horoskopów. Dodam tylko, że tekst zawiera omówienie interpretacji Punktu Fortuny w astrologii horarnej, elekcyjnej, urodzeniowej i predykcyjnej. Poza niezwykle ważnym dla mnie klarownym odwoływaniem się do tekstów źródłowych, nacisk kładziony jest zastosowanie praktycznie.

Fazom solarnym planet zewnętrznych poświęciłem na blogu już dwie notatki: [1] i [2], ale to zdecydowanie nie koniec eksploracji tego tematu. Wszakże głównymi sygnifikatorami zawodu są, poza Marsem, Merkury i Wenus, których cykle są bardziej złożone a przez to ciekawsze 🙂 Gdzieś w tle tego wszystkiego bliżej przyglądam się gwiazdom stałym i ich zastosowaniu w dyrekcjach.

 

Przemyślenia o astrologii elekcyjnej

W listopadzie 2013 roku napisałem krótki artykuł O zbytniej prostocie, co ją bylejakością zowią, w którym znajdziecie najbardziej poruszające mnie wtedy tematy: nadmierne skupianie się na solarnym znaku zodiaku; interpretację pojedynczych aspektów w oderwaniu od reszty horoskopu i rzeczywistości oraz głoszenie przekonania, że horoskop jest zapisem kodu genetycznego. Dzisiaj kilka zdań o tym, co mnie mierzi w opisach horoskopów wydarzeniowych i elekcyjnych.

1. Traktowanie horoskopu wydarzeniowego jak horoskopu urodzeniowego.

Najczęściej spotykam się z tą tendencją w kontekście interpretacji horoskopów partii politycznych. Nagle wszystkie tradycyjne reguły układania horoskopów elekcyjnych idą w niepamięć rozmówców, a horoskop wykreślony na czas wiecu założycielskiego (lub innego istotnego wydarzenia dla formowania partii) staje się świetnym pretekstem, by napisać, co się myśli o nowej partii. Niespodziewanie członkowie organizacji ulegają magicznej transformacji zgodnie ze znakiem na ascendencie, nieoczekiwanie w horoskopie elekcyjnym zaczynają odgrywać istotną rolę stella w domach horoskopowych i rozkład planet w żywiołach. Współczesna, humanistyczna metodyka pracy z horoskopem urodzeniowym zostaje wprost przeniesiona na grunt astrologii wydarzeniowej, podczas gdy… nikt się nie urodził.

O regułach astrologii elekcyjnej można by pisać długo. W tym miejscu podkreślę jedynie, że pierwszym dom zawsze reprezentuje w takich horoskopie inicjatora przedsięwzięcia (począwszy od pana młodego w elekcjach ślubnych, aż po osobę ubiegającą się o pracę). Zadaniem astrologa jest odnalezienie domu horoskopowego, którego dotyczy wydarzenie, oraz wzmocnienie i połączenie sygnifikatorów kwerenta i zagadnienia. Pozostałe planety i domy są w horoskopie wydarzeniowym mało istotne. Po prostu.

2. Traktowanie horoskopów wydarzeniowych jak horoskopów horarnych.

Znana godzina ślubu pary osobowości telewizyjnych prędzej czy później sprawi, że w przestrzeni pojawią się interpretacje tego horoskopu. Czy będzie to zgodne małżeństwo? Czy będą mieli dzieci? A może czeka ich rychły rozwód? Cóż, tak naprawdę horoskop ślubu najprawdopodobniej nie odpowie na te pytania, bo i nie taka jego funkcja. Dobry horoskop elekcyjny ma sprzyjać nowożeńcom, ale nie zmieni ich charakterów ani natywników… Horoskop założenia partii w magiczny sposób nie zmienia jej członków. Horoskop rozprawy sądowej nie jest narzędziem do wyrokowania o wygranej.

Na konkretne pytania – czy to o narodziny dzieci, powodzenie partii w trakcie wyborów parlamentarnych, czy wynik sprawy sądowej – ma z założenia odpowiadać astrologia horarna. Sprzyjający horoskop elekcyjny wyznacza się z pomocą reguł astrologii horarnej tak, by wyglądał jak horariusz z pomyślną odpowiedzią. Nie jest jednak horariuszem, nie jest horoskopem będącym odpowiedzią na dręczące kwerenta pytanie.

3. Powoływanie się na tradycję zamiast konkretnego autora.

Sformułowanie „zgodnie z regułami astrologii tradycyjnej” stało się dla mnie pustym sloganem.  Jeżeli astrologię tradycyjną rozumieć jako dzieła astrologii hellenistycznej, arabskiej, średniowiecznej i renesansowej, to bardzo często spotkamy się na, w najlepszym przypadku, niekompatybilne definicje i odmienne reguły interpretacyjne. O ile często kolejne traktaty astrologiczne były kalkami poprzednich podręczników, o tyle historia zna również bardziej kreatywnych astrologów. Czy przywołując ich osobiste koncepcje, często nieutrwalone w kolejnych stuleciach, można poprzestać na „zgodnie z astrologią tradycyjną”? Moim zdaniem absolutnie nie! Rzecz jasna, klarowne odwoływanie się do materiałów źródłowych nie jest potrzebne przy pracy z klientem (jego naprawdę nie obchodzi, co myślał William Lilly a co Alan Leo; jego interesuje jego życie, trafna analiza i sensowne wskazówki), jest jednak IMO wartościowe w dyskusjach pomiędzy praktykami astrologii. Ułatwia docieranie do materiałów źródłowych i weryfikację ich użyteczności.

4. Polityka w astrologii – brak bezstronności w analizach.

Każdy, kto nie od dziś interesuje się astrologią, doskonale wie, kto będzie autorem analizy astrologicznej nieprzychylnej PiS-owi, a gdzie szukać krytyki rządów Platformy Obywatelskiej i lewicowych ruchów. Choć otaczająca rzeczywistość nie jest czarno-biała, zaskakująco często wspomniane artykuły obrazują tylko jedną stronę medalu. Zawsze tą samą. Z tego powodu od dawna staram się unikać lektury polskich treści astrologiczno-politycznych…

Sygnifikator usposobienia. Analiza technik angielskich astrologów okresu renesansu i ich praktyczne zastosowanie

O astrologii tradycyjnej dużo się mówi i pisze. Od lat modna jest jej krytyka. Zwykle przez osoby, które nie zadały sobie trudu jej poznania. A żeby coś krytykować chyba wypadałoby dokładnie poznać cały system i wiedzieć, co tak właściwie się odrzuca. Prawda?

Niestety, na polskim rynku wydawniczym mamy tylko jeden tekst źródłowy dotyczący astrologii urodzeniowej – Czworoksiąg Ptolemeusza. Mimo różnych inicjatyw propagujących astrologię tradycyjną urodzeniową, nie może być mowy o upowszechnieniu jej praktykowania, dopóki nie zostaną przetłumaczone na język polski średniowieczne podręczniki z kręgu arabskiego, żydowskiego czy perskiego (Abu Bakr, Masha’allah, Abu Ma’shar, Sahl, Abraham ibn Ezra, Alcabitius), zachodnie traktaty napisane po łacinie (G. Bonatti, J.B. Morin), czy chociażby angielskie teksty z XVII wieku. Niestety, od lat żadne wydawnictwo nie podjęło się takiego zadania.

Postanowiłem wyjść na przeciw zapotrzebowaniu i podjąłem się równoległego tłumaczenia 4 traktatów astrologicznych pochodzących z XVII wieku. Szczególne podziękowania kieruję do osób wspierających mnie w tłumaczeniu: Magdy Krukowskiej, Doroty K., Niny Gryphon i Theodora Naickera. W powstałym artykule porównałem metodologię wyznaczania i interpretowania sygnifikatora usposobienia (sygnifikatora zachowania). Stanowi to jeden z elementów interpretacji znaczenia pierwszego domu.

Zachęcam do wypróbowania tej techniki i wzbogacenia swojego warsztatu astrologicznego. Jeżeli znajdziecie ciekawe przykłady realizacji różnych sygnifikatorów usposobienia, dajcie znać w komentarzach, na swoich blogach i artykułach. W ten sposób wszyscy poszerzymy swoje rozumienie realizacji planet w różnych konfiguracjach z pozostałymi elementami horoskopów.

Aktualna wersja do pobrania tutaj: Sygnifikator usposobienia – wersja 1.2 (pdf) (epub)
wersja 1.1 – poprawione literówki i formatowanie tekstu
wersja 1.2 – Henry Coley także uwzględniał dyrekcje prymarne ascendentu (strona 3 artykułu)

Mimo dużej objętości tekstu, udostępniam go jako artykuł możliwy do pobrania za darmo (polecam wydrukować, bo to aż 24 strony 🙂 ). Mam nadzieję, że w ten sposób przyczynię się choć w niewielkim stopniu do upowszechnienia się technik astrologii tradycyjnej. 🙂

O zbytniej prostocie, co ją bylejakością zowią

Dzisiaj może trochę kąśliwie, ale w dobrej sprawie. Opisywane zagadnienia mocno mnie dotykają, ponieważ degradują pozycję astrologii w oczach potencjalnego współczesnego naukowca, który chciałby potwierdzić skuteczność astrologii. W swoich rozważaniach skupię się na temacie przewodnim bloga, czyli astrologii medycznej, oraz zaniedbaniach, które popełniają astrolodzy i sympatycy tej Sztuki Królewskiej, a które sprawiają, że astrologia nie może być traktowana poważnie przez osoby, szukające weryfikacji prawideł astrologicznych w badaniach naukowych.

1. Astrologia (li tylko) solarna
Nikomu, kto otarł się o nawet podstawowy podręcznik astrologiczny, nie trzeba tłumaczyć, że takie sformułowania jak „Jestem zodiakalną Rybą”, nie wnoszą praktycznie żadnej informacji. Zdanie takie zawiera informację o położeniu zodiakalnym jedynie jednego elementu horoskopu. Oparcie konkretnej prognozy tylko na tym fakcie musi wiązać się z dużym ryzykiem błędu. Jakim? Zapewne podobnym do tego wyliczonego z rachunku prawdopodobieństwa.

Dość powszechnie znane jest podstawowe przyporządkowanie części ciała do znaków zodiaku; głowa – Baran, szyja – Byk… stopy – Ryby. Naukowcy usłyszeli i zbadali… zależność pomiędzy chorobami nerek a obecnością Słońca w znaku Wagi. Z jakim wynikiem? Oczywiście, nie znaleziono takiej zależności¹, co dla wielu było kolejnym argumentem podważającym sens zajmowania się astrologią.

2. Aspekt prawdę Ci powie
Kolejną pułapką, w którą wpadają osoby, które już mają jakieś, zazwyczaj nie tak małe, pojęcie o astrologii, jest opieranie bardzo szczegółowych wniosków interpretacyjnych na obecności jednego, konkretnego aspektu w horoskopie urodzeniowym. W połączeniu z nieznajomością epidemiologii dochodzi do tak kuriozalnych stwierdzeń, jak przypisanie osobom z aspektem Słońce-Mars doświadczania w dzieciństwie zakażeń krwi, czyli sepsy lub posocznicy. Autorka artykułu nie podała źródła tej informacji, mimo mojej interwencji i zwrócenia uwagi na jej bezsensowność. Statystyk, chcący rozstrzygnąć, czy astrologia działa, natrafi na taki artykuł i postanowi skorelować bazę danych osób, które urodziły się w dniach, kiedy na niebie była taka konfiguracja, z zachorowalnością na posocznicę. Wynik chyba każdy zdroworozsądkowy człowiek jest w stanie przewidzieć.

3. Horoskop jako zapis kodu genetycznego
Takie zdanie czasami pojawia się na forach dyskusyjnych i w rozmowach – zazwyczaj wprost, kiedy indziej przywoływane jest całkowicie nieświadomie przez osoby, które całkiem zapomniały o rozwiązywanych na lekcjach biologii prostych zagadkach dotyczące dziedziczenia pewnych cech za pomocą krzyżówek genetycznych w oparciu o prawa Mendla…
Jeden z ojców współczesnej astrologii medycznej, Reinhold Ebertin, wyraźnie zaznaczył, że horoskop nie przedstawia cech nabytych w wyniku dziedziczenia genetycznego.² Co z tego wynika? To, że czytanie z horoskopu urodzeniowego cech i chorób związanych z prostym dziedziczeniem, jak na przykład płeć biologiczna właściciela horoskopu czy grupa krwi w układzie AB0, nie ma żadnych podstaw, by działać. Byłbym w stanie zaakceptować teorię, że horoskop może wskazywać na stopień ekspresji danej cechy, która jest zapisana w odziedziczonym materiale genetycznym bądź też ukazywać prawdopodobieństwo ujawnienia się jakieś cechy w przypadku jej niepełnej penetracji (jakby co: Penetracja (genetyka) na Wikipedii 🙂 ).

Podsumowanie
Nie miejmy żalu do społeczeństwa, że astrologia nie znajduje publicznego uznania wśród lekarzy, ekonomistów czy większości psychologów akademickich, skoro sami, jako społeczność, jesteśmy autorami takich kwiatków, będących de facto skutkiem dwóch zjawisk:
– nadmiernego uproszczania reguł astrologicznych,
– nieznajomości tematu, na który się wypowiadamy.

Chciałbym tym samym zauważyć, że najlepszym rozwiązaniem przyszłościowym byłaby astrologia jako wiedza interdyscyplinarna – wymagająca, poza znakomitą znajomością zasad interpretacji horoskopów, również wiedzy z zakresu biologii, medycyny, psychologii, ekonomii, stosunków międzynarodowych itd. – w zależności od zakresu i rodzaju analizy horoskopu. Dobrze mieć świadomość, na czym faktycznie się znamy i nie grać ekspertów w dziedzinach, w których mamy wiedzę przeciętnego Kowalskiego.

¹ Hughes S. (1990). Nephrology and astrology–is there a link? British Journal of Clinical Practice, 44(7), 279.
² Ebertin R., Astrological healing. The History and Practice of Astro-Medicine, The Aquarian Press, 1990, s. 177

Astrometeorologia – recenzja książki Biblioteki PTA i astrologiczna analiza czerwcowej ulewy

okladka_II_tomJestem już po ostatnim egzaminie w tej sesji, dlatego postanowiłem wreszcie na spokojnie zapoznać się z książkami, które kupiłem w tym roku. Pierwsza w moje ręce wpadła wydana w 2013 roku przez Polskie Towarzystwo Astrologiczne książka H. S. Greena „Zasady astrometeorologii”. Oczywiście, zupełnie nieprzypadkowo, ponieważ przez Gdańsk przechodziła nawałnica, co widziałem zarówno za oknem, jak i na trójmiasto.pl. Nadarzyła się okazja, by szybko zweryfikować przydatność książki.

Horoskop ostatniej lunacji. 23.06.2013, godz. 13:32:15, Warszawa

Horoskop ostatniej lunacji
23.06.2013, godz. 13:32, Warszawa

Horoskopów, na podstawie których można prognozować pogodę, jest wiele. Zostały one szeroko omówione w cennym wstępie autorstwa Piotra Piotrowskiego. Nie zabrakło w nim również wielu podsumowujących tabeli oraz wprowadzenia podstawowych zasad interpretacji poszczególnych rodzajów horoskopów. Ponieważ ulewa była czymś nagłym, postanowiłem nie cofać się dalej, niż do ostatniej lunacji – pełni Księżyca.

Almutenem stopnia ascendentu, mimo że ten znajduje się w Wadze, jest Saturn. Ten sam, który włada, najważniejszym w astrometeorologii, IV domem. Saturn, zimny malefik, znajduje się w znaku Skorpiona – zimnym i wilgotnym. Co więcej, tworzy opozycję do Punktu Deszczu (4° Byka), co, jak widać, także wpływa na charakter oddziaływania. Księżyc znajduje się w charakteryzującym się umiarkowaniem siedemnastym domu lunarnym, co przekłada się na to, że od czasu pełni nie leje nieustannie, a jedynie, gdy horoskop dnia na to wskazuje… Z tak dominującym Saturnem i obsadą znaków zimnych, nie spodziewałbym się specjalnych upałów do kolejnej lunacji. Od czasu pełni temperatura trzyma się na tym samym poziomie lub spada, co można przeanalizować na wykresach w Serwisie METEO.

Horoskop dnia 25.06.2013, godz. 4:22:48, Warszawa

Horoskop dnia
25.06.2013, godz. 4:22, Warszawa

Powyżej zamieściłem horoskop dnia wspomnianej ulewy – ustawiony na wschód Słońca. Księżyc w końcówce Koziorożca znajduje się w dziewiętnastej stacji księżycowej – Al Baldah – która opisywana jest jako wilgotna (str. 67). Znaczenie Księżyca i Wenus jest podkreślone dzięki tworzonym przez nie aspektom do Punktu Dnia (str. 11 książki), który wypada na 29° Byka i Punkcie Powodzi na 25° Byka. Wenus oczywiście „wywołuje deszcze, od lekkich i przelotnych do ulew (…)” (str. 31). Najściślejszym aspektem (przez paralelę) jest Merkury-Wenus, co także sugeruje zachmurzenie i niezbyt silne (ale jednak, jak na Merkurego przystało) wiatry. Swoją uwagę przyciąga położenie Punktu Deszczu, który znajduje się na czwartym stopniu Koziorożca, czyli dokładnie na descendencie. Jego władca – wspomniany już Saturn – jest w trygonie do Słońca w obrębie znakach wodnych.

Nie wiem, jak w reszcie kraju, ale w Gdańsku zaczęło lać po wejściu Księżyca z suchego (i zimnego) Koziorożca do znaku wilgotnego (i gorącego) Wodnika.

Książka, choć niedługa, w pełni wystarcza do zrozumienia i nauczenia się podstaw astrometeorologii. Autor zachęca do własnych eksploracji tematu – opisuje, w jaki sposób prowadzić notatki (str. 40) i obserwować zależności pomiędzy warunkami atmosferycznymi a uściślającymi się aspektami planet. Ponadto, treść książki została poszerzona również o tłumaczenie rozdziału na temat interpretacji gwiazd stałych w astrometeorologii z książki The Fixed Stars & Constellations in Astrology Viviana E. Robsona. Szczerze polecam jej zakup i zapoznanie się z treścią – publikacja ta poszerza horyzonty o kolejne możliwości zastosowania i działania astrologii.