Malefiki nie zawsze szkodzą, czyli słów kilka o recepcji w astrologii średniowiecznej

Jedną z podstawowych spraw, które poznaje adept astrologii tradycyjnej jest podział planet na dobroczynne (benefiki) i złoczynne (malefiki). Czy jednak aspekty malefików, Saturna i Marsa, zawsze działają na naszą niekorzyść? Z pewnością nie, nawet zgodnie z kanonami astrologii tradycyjnej!

Jednym z czynników ułaskawiających mroczne przejawianie się natury malefików jest recepcja. O ile temat działania recepcji jest często poruszany w zagranicznych społecznościach astrologicznych, o tyle w Polsce dominuje jedynie nieco przewrotna w stosunku do tradycji koncepcja stworzona przez Johna Frawleya. Osoby znające język angielski zachęcam do zapoznania się z artykułem Niny Gryphon, podcastem Niny Gryphon i Ryhana Butlera i szeroką dyskusją na facebooku.

Nim przejdę do definicji recepcji, warto w tym miejscu przypomnieć, że znaki zodiaku są domami planet. Baran dziennym domem Marsa, Byk nocnym domem Wenus, Bliźnięta dziennym domem Merkurego, Rak domem Księżyca, Lew domem Słońca, Panna nocnym domem Merkurego, Waga dziennym domem Wenus, Skorpion nocnym domem Marsa, Strzelec dziennym domem Jowisza, Koziorożec i Wodnik domami Saturna, Ryby nocnym domem Jowisza.

Recepcja, a zatem przyjęcie, ma sporną definicję w astrologii tradycyjnej. Aby uznać planetę A za przyjętą przez planetę B, planeta A musi znajdować się w:

  • domicylu planety B, lub
  • znaku wywyższenia planety B, lub
  • ewentualnie w dwóch mniejszych godnościach planety B (jej troistości, termach, dekanacie).

Przyjęcie planety A może zatem zajść, jeśli znajduje się ona w domu planety B lub domu mocno sympatyzującym z planetą B. Zdecydowana większość autorów wymaga dodatkowo, by planety te aspektowały się (najlepiej by zachodziła aplikacja, jednak przebywanie w aspektujących się znakach wystarczy). Oznacza to, że dowolna planeta w Koziorożcu, domicylu Saturna, jest przyjęta przez Saturna jeśli ten jest w tym znaku, bądź też w znakach pozostających w sekstylu, kwadraturze, trygonie lub opozycji do Koziorożca. Ta sama planeta w Koziorożcu może być przyjęta również przez Marsa, jeśli Mars będzie w znaku aspektującym j.w. Koziorożca.

 

Co oznacza recepcja dla planety przyjmującej, a co dla przyjmowanej?

W drugim osądzie Sahl Bin Bishr napisał: „Ale jeśli dobroczynna planeta będzie w domicylu malefika (lub jego wywyższeniu), [malefik] przyjmie [benefika] i będzie powstrzymywać swój własny zły zamiar przed nim” [B. Dykes, Works of Sahl and Masha’allah, s. 51]. Dalej podaje, że w przypadku sekstylu i trygonu między przyjętym benefikiem a przyjmującym malefikiem, aspekt ten zapewni nawet dobry rezultat.

Gospodarz, czyli planeta przyjmująca, jest zobowiązany do nieszkodzenia swoim gościom, jakikolwiek ma do nich stosunek. Wynika z tego, że dobrze byłoby, by recepcja towarzyszyła wszystkim aspektom czynionym przez malefiki. W tradycyjnych traktatach dotyczących astrologii horarnej często można spotkać się z uwagą dotyczącą uściślania się aspektu pomiędzy władcą I i VIII domu w horariuszach dotyczących śmierci kwerenta. Jak chcą wspomniani astrolodzy, gdy władca VIII domu przyjmuje władcą I domu, kwerent przeżyje. Łatwo zapamiętać: gospodarz (sygnifikator śmierci) nie może zaszkodzić swojemu gościowi (sygnifikator kwerenta).

Kwestia tak rozumianej recepcji, gdzie planeta przyjmująca obdarza specjalnymi względami planetę przyjmowaną (polska gościnność ma swoje odbicie w astrologii!), odgrywa istotną rolę przy wyliczaniu lat alkokodenu. Większą liczbę lat dodają aspekty benefików z recepcją (alkokoden przyjmowany przez benefika) niż bez niej. Inaczej mówiąc: przyjmowana planeta jest beneficjentem, korzysta z zasobów gospodarza. W niniejszym artykule skupiamy się jednak na recepcji czynionej przez malefiki. Przyjrzyjmy się pozornie niekorzystnym konfiguracjom z udziałem Saturna:

 

Twarde aspekty z Saturnem

W horoskopie Osho (Bhagwan Shree Rajneesh) Księżyc pełni istotną rolę w temacie jego zarobków i majątku, ponieważ włada zarówno II domem i Punktem Fortuny. Światło to nie tylko przebywa w koniunkcji z Saturnem, lecz także do niego aplikuje. Saturn przyjmuje Lunę w swoim domicylu, więc nie tylko jej nie zaszkodzi, ale też obdarzy czym chata bogata. Przebywanie sygnifikatora finansów w VIII domu najogólniej wskazuje na życiu z pieniędzy innych ludzi (często małżonka), jednak tutaj dochodzi do głosu sygnifikacja Saturna. Saturn włada domem dziewiątym (religii, filozofii życiowej). W ten oto sposób Osho dorobił się niezłego majątku poprzez swoje nauki duchowe. O nim i kilku innych Prorokach Rozwoju i Mistrzach Sukcesu przeczytacie na blogu Mirka Czylka! 🙂

 

Merkury w horoskopie Tolkiena znajduje się w kwadraturze z Saturnem. Czy oznacza to jakieś ograniczenia umysłowe/poznawcze? Absolutnie nie! Tolkien, który znany jest z świetnych powieści (Hobbit, czyli tam i z powrotem, Władca Pierścieni, Silmarillionn) był również zaangażowanym profesorem filologii i literatury staroangielskiej na University of Oxford. Nie można pominąć tu faktu, że znał około 30 języków obcych, w tym wiele wymarłych. Ot, taka realizacja przyjęcia Merkurego przez Saturna w dobrej kondycji.

Było o blaskach aspektu, ale warto dodać też o cieniach. Sergiej Wroński przy opisie niekorzystnej konfiguracji położonego w czwartym domu Merkurego z Saturnem wskazuje na możliwość przedwczesnej śmierci jednego z rodziców [S. Wroński, Astrologia klasyczna. Tom 5. Planety, tłum. A. A. Chrzanowska, s. 51]. Skąd taki aforyzm? Podejrzewam, że może wywodzić się ptolemejskiej doktryny przypisującej planety do kolejnych okresów życia. Merkury włada drugim okresem, od rozpoczęcia piątego roku życia przez dziesięć lat [K. Ptolemeusz, Czworoksiąg, tłum. G. Muszyński, s. 213] , czyli w przypadku Tolkiena od urodzin w styczniu 1896 do urodzin w styczniu 1906 roku. Ojciec zmarł 15 lutego 1896, a matka 14 listopada 1904 roku, czyli oba te wydarzenia miały miejsce w trakcie okresu Merkurego, który przebywa w horoskopowym domu rodziców i tworzy kwadraturę w Saturnem.

Pytania horarne o wynik egzaminu, część III

Niniejszy artykuł jest kontynuacją serii notatek blogowych poświęconych analizie horoskopów horarnych dotyczących powodzenia na egzaminach. Zanim zaczniesz lekturę, zapoznaj się z poprzednimi częściami: pierwszą – wprowadzającą do tematu, oraz drugą – podsumowującą metodę oraz prezentującą trzy horariusze.

***

4. Czy zdałem kolokwium?

czyzdalem2Pytanie zostało zadane kilka godzin po napisaniu przez kwerenta ważnego kolokwium. Zżerała go ciekawość, co skłoniło go do sformułowania pytania. Wenus, która jako władca ascendentu reprezentuje kwerenta, położona jest w znaku ludzkim (Bliźnięta), w swoich termach w IX domu. Potwierdza to fakt dość starannego przygotowania kwerenta do egzaminu.

Czy udało mu się osiągnąć cel, czyli zdać egzamin? Odpowiedzi poszukujemy w dziesiątym domu horariusza. Na Medium Coeli znajduje się kojarzony z honorami Syriusz (14°16′ Raka). Władcą dziesiątego domu jest Księżyc, dlatego Luna w tym horoskopie, poza pokazywaniem ciągu wydarzeń, spełnia rolę sygnifikatora potencjalnego powodzenia. Chociaż nie przyjmuje ona sygnifikatora kwerenta (Wenus nie przebywa w żadnej z godności Księżyca; bardziej tradycyjne podejście), to Księżyc, zgodnie z metodologią Frawleya, „kocha” kwerenta, zatem może oznaczać sukces. Nadal eksperymentuję z koncepcjami recepcji, pomiędzy tradycyjnym a J. Frawleya. W przypadku relacji interpersonalnych skłaniam się do interpretacji Frawleya, w pozostałych – nadal badam temat.

Sygnifikatorem kwerenta może być również Saturn, almuten ascendentu, ponieważ przebywa on w pierwszym domu oraz jest bardzo ważną planetą w natywniku kwerenta. Chociaż Saturn również nie jest przyjęty przez Księżyc (natomiast Księżyc przebywa w termach Saturna! – jak chciałby Frawley dla pozytywnego rezultatu), to planeta ta tworzy koniunkcję z najbardziej pomyślną gwiazdą stałą, Spiką (24°02′ Wagi)!

Pytanie zadane jest w czasie przeszłym, dlatego warto przyjrzeć się lepiej nie aplikacyjnym, a separacyjnym aspektom Księżyca. Ostatnim tworzonym aspektem był sekstyl z Jowiszem, z wzajemną recepcją. Możemy potraktować to jako bardzo pomyślne świadectwo pomyślności na kolokwium.

Rezultat: kwerent zdał kolokwium.

 

5. Czy zdałem egzamin?

To kolejny horoskop z pytaniem o los napisanego już testu sprawdzającego wiedzę, tym razem pierwszego terminu poprawkowego ważnego egzaminu. Kwerenta reprezentuje Jowisz w Bliźniętach. Prawdopodobnie jego wiedza nie jest jeszcze dobrze ugruntowana; mimo że sygnifikator kwerenta znajduje się w znaku ludzkim, to jednak peregrynuje w znaku swojego wygnania. Mimo to da z siebie wszystko, o czym świadczy położenie w domu kątowym i dobra relacja względem Słońca.

Sam egzamin sygnifikowany jest przez władcę IX domu – Merkurego. Chyba nie trzeba dodawać, że był drobiazgowo szczegółowy? 🙂

Pytanie dotyczy jednak powodzenia na napisanym już egzaminie. Należy zatem przyjrzeć się bliżej dziesiątemu domowi. Znajduje się w nim wywyższony Saturn, który może wskazywać na problemy z osiągnięciem celu czy pewne opóźnienia.  Władcą dziesiątego domu jest peregrynująca Wenus. Skoro sama peregrynuje, trudno jej przyjmować gości. Sprawia to, że mimo iż oba sygnifikatory kwerenta są w jej godnościach (Jowisz w termach Wenus; Księżyc w troistości Wenus), to recepcja jest utrudniona. Z drugiej strony Wenus reprezentująca osiągnięcie celu, zgodnie z metodą Frawleya, „bardzo lubi” kwerenta, bo znajduje się w troistości i termach Jowisza.

Jak wynika z poprzedniego przykładu, bardziej istotny dla oceny osiągów na napisanym już egzaminie jest separacyjny aspekt Księżyca niż aplikacyjny. Księżyc separuje od sekstylu z Merkurym, który nie wnosi wiele do oceny horoskopu.

Rezultat: Kwerent nie zdał egzaminu. Powodzenie osiągnął dopiero na kolejnym terminie poprawkowym, co również pokazuje horoskop horarny: Wenus jest tuż przed wejściem do swoich term, co sprawia, że niebawem będzie mogła przyjąć sygnifikatory kwerenta. Dodatkowo, kolejnym aspektem Księżyca jest kwadratura z wywyższonym Saturnem przebywającym w dziesiątym domu. Pokazuje to sukces osiągnięty z opóźnieniem i okupiony dodatkowym wysiłkiem, który musiał podjąć kwerent w trakcie nauki przed kolejnym terminem poprawkowym.

 

6. Czy on mnie obleje?

czymnieobleje

Pytanie zadane w niezwykle silnych emocjach. Pytająca była przekonana, że egzaminator jej z wielu powodów, w tym światopoglądowych, nie znosi i będzie chciał ją oblać. Horoskop postawiony na czas zrozumienia przeze mnie pytania. Chociaż horoskop jest problematyczny do interpretacji ze względu na położenie osi w końcowych stopniach znaku zodiaku, postanowiłem go opublikować ze względu na ciekawe rozwiązanie.

Zarówno kwerenta i potencjalny sukces na egzaminie reprezentuje w tym horoskopie peregrynujący Merkury. Trudno mówić o powodzeniu na egzaminie, gdy widzi się planetę grającą najważniejszą rolę w horoskopie w tak tragicznej kondycji: peregrynacji, retrogradacji i spaleniu.

Sahl bin Bishr uważał, że jeżeli ta sama planeta sygnifikuje kwerenta i kwezytora (rzecz, o którą pyta kwerent) to pozytywnego rezutatu możemy spodziewać się w dwóch sytuacjach [Works of Sahl and Masha’allah, s. 73]:

  1. Planeta ta jest przyjęta, tj. aspektowana przez planetę sprawującą nad nią władztwo poprzez domicyl lub wywyższenie.
  2. Księżyc wolny od wszelkich uszkodzeń aplikuje do tej planety.

W powyższym horoskopie Merkury nie jest aspektowany ani przez Saturna (domicyl) ani Marsa (wywyższenie). Również Księżyc nie aplikuje do Merkurego. Nie zatem mowy o osiągnięciu celu, jakim jest zdanie egzaminu.

Rezultat: Kwerent zemdlała w trakcie egzaminu (spalony Merkury?). Ściśle odpowiadając na pytanie, egzaminator jej nie oblał (nic się nie stało – Księżyc w próżnym kursie), a mimo to nie zdała egzaminu. Drugi termin egzaminu zaliczyła, ale tego dotyczy już inny horoskop…

 

Pytania horarne o wynik egzaminu, część II

Poniższy artykuł jest kontynuacją grudniowego artykułu „Pytania horarne o wynik egzaminu, część I”, w którym poruszyłem temat sygnifikatorów. Przyjmuję następujące sygnifikacje:

  • Pierwszy dom – kwerent, stan jego wiedzy.

Im więcej godności esencjonalnej, tym większy stan wiedzy. Im więcej godności przygodnej, tym łatwiej z niej korzystać.

  • Dziewiąty dom – egzamin, proces nauki, naukowcy.

Dobry stan dziewiątego domu i przychylne aspekty z sygnifikatorem kwerenta mogą świadczyć o dobrych materiałach do nauki i łatwości w zdobywaniu wiedzy. Niemniej, rzadko tego dotyczą pytania horarne. Dom dziewiąty reprezentuje również sam egzamin jako wydarzenie. Nie można zapomnieć, że to również dom uczonych.

  • Dziesiąty dom – sukces na egzaminie.

O wielkim sukcesie świadczy dobry stan władcy dziesiątego domu, który aspektuje i jest w recepcji wzajemnej z sygnifikatorem kwerenta.

 

***

 

  1. Czy dostanę się na egzamin w terminie „zerowym”?

Kwerenta reprezentuje Merkury, który nie dość, że peregrynuje w znaku swojego wygnania i upadku, to jeszcze porusza się ruchem wstecznym. Możliwość pisania egzaminu w terminie zerowym można rozumieć jako sprawę:

  1. Domu dziewiątego –  egzamin jako wydarzenie. W horoskopie brak aplikującego aspektu pomiędzy sygnifikatorem kwerenta (Merkury, Księżyc) a sygnifikatorem egzaminu (władca IX domu, Mars), co świadczy o tym, że nie będzie miała możliwości pisania „zerówki”.
  2. Domu dziesiątego lub jedenastego – opcjonalne poszukiwanie pozytywnych przesłanek, gdzie dziesiąty dom rozumiany jest jako sukces (aby dostać się na tenże termin egzaminu, należało zdać bardzo dobrze kolokwia) lub nadzieje. Horoskop nie dostarcza żadnych istotnych pozytywnych przesłanek.

Rozwiązanie: Studentka (kwerent) nie dostała się na egzamin w terminie zerowym, ponieważ nie otrzymała wystarczającej liczby punktów z kolokwiów. Warto dodać, że egzamin zaliczyła w pierwszym terminie, co na tle roku było bardzo dobrym wynikiem.

 

2. Czy zdam egzamin?

Czyzdam1Kwerenta reprezentuje peregrynujący Mars w Wodniku. Obawia się on (Saturn na ascendencie), że nie zda, ponieważ z powodu wielu innych terminów zaliczeń, nie miał czasu, by należycie przygotować się do tego egzaminu. Jego stan wiedzy jest niewielki (Mars peregrynuje), opiera się głównie na przerobionych pytaniach z zeszłych lat.

„Czy zdam?” to pytanie dotyczące dziesiątego domu horoskopu. Na Medium Coeli znajduje się niezwykle pomyślna gwiazda stała – Regulus (0°02′ Panny)! Władca dziesiątego domu – Merkury – przyjmuje Marsa w znaku swojej troistości (Merkury jest nocnym władcą troistości żywiołu powietrza) i poprzez antiscion aspektuje ascendent.

Rezultat: kwerent zdał  egzamin na bardzo dobrą ocenę, ponieważ test bazował na pytaniach z poprzednich lat (natura Księżyca, wł. IXd, zwiastuje na powtarzalny charakter egzaminu?).

 

3. Czy on zda egzamin?

Czyzda1Kwerent pyta, czy jego znajomy (dom VII) zda egzamin. Jest to osoba zawsze poświęcająca się nauce i rzetelnie przygotowana do egzaminów. Tak było i tym razem, o czym świadczy silna esencjonalnie Wenus, która przebywa w swoim domicylu i troistości.

Czy dziesiąty dom powinniśmy derywować? Trudno mi na razie jednoznacznie odpowiedzieć, zatem obserwuję szczególnie uważnie zarówno Merkurego (władca radykalnego X domu) i Jowisza (władca derywowanego X domu). Księżyc przenosi światło od Merkurego (sukces) do Wenus (znajomy), a pomiędzy sygnifikatorami zachodzi recepcja (Wenus w termach Merkurego; Merkury w troistości i dekanacie Wenus). Jowisz w sekstylu z descendentem.

Rezultat: znajomy zdał egzamin.

William Lilly o profesji na podstawie horoskopu urodzeniowego

Przyznam, że nie doceniałem Lilly’ego w kontekście interpretacji dziesiątego domu horoskopu urodzeniowego. Ogromnie żałuję, że nikt nie tłumaczy na język polski jego księgi trzeciej (lub innego, równie obszernego i dostępnego traktatu o astrologii urodzeniowej). Trochę brakuje mi czasu/samozaparcia, by robić to samodzielnie…

Kilka wniosków z lektury – metoda:
1. Podstawowymi planetami mogącymi dać „zawód” jest Merkury, Wenus i Mars.

2. Planetę wybieramy na podstawie położenia w domach, które mogą dać profesję: dziesiąty, pierwszy i siódmy. Czyli, podobnie jak u Bonattiego, domy kątowe, lecz z wyłączeniem domu czwartego. Sygnifikator powinien znajdować się w swojej godności, nie być spalony ani pod promieniami Słońca.

3. Żadna z tych trzech planet nie spełnia powyższych warunków? Sprawdź, czy któraś z nich włada domem dziesiątym i jest w swojej godności; nie peregrynuje ani nie jest w upadku.

4. Nadal nic? Sprawdź, która z tych planet najściślej aspektuje Księżyc.

5. Żadna? Wybierz planetę wschodzącą przed Słońcem [poranną].

Jeżeli sygnifikator nie jest przez nic aspektowany, sam sygnifikuje profesję. Aspekty innych planet modyfikują znaczenie. Lilly podaje długie listy potencjanych zawodów, które naprawdę warto byłoby przetłumaczyć. Wskazówki dotyczące położenia w znakach też są ciekawe. W zalinkowanym podglądzie nie są widoczne wszystkie strony z tego rozdziału: https://books.google.pl/books?id=JBB8ycvNCwYC&lpg=PA585&ots=9FAbk_2g1t&hl=pl&pg=PA625#v=onepage&q&f=false

Pytania horarne o wynik egzaminu, część I

Pytania dotyczące powodzenia na egzaminach pojawiły się w podręcznikach astrologii horarnej stosunkowo niedawno. Na próżno szukać tego typu horoskopów w dziełach antycznych, średniowiecznych czy nawet renesansowych. Czołowi astrolodzy przyjęli, że pytanie o wynik egzaminu zalicza się do spraw dziesiątego domu.

John Frawley dochodzi do takiego wniosku poprzez uznanie potencjalnie zdanego egzaminu jako zysk (dom drugi) z wiedzy (dom dziewiąty) [J. Frawley, The Horary Textbook – Revised Edition, s. 258]. Inne podejście reprezentuje Deborah Houlding, dla której wszystkie pytania, które dotyczą swego rodzaju wyroku (ang. judgement), a zatem: Czy wygram sprawę sądową/zostanę przyjęty do pracy/zdam egzamin?, należą do pytań związanych z dziesiątym domem [na podstawie dyskusji: Fb.com].

Tok myślenia Debory Houlding jest mi bliższy, ponieważ nie dość, że nie w pełni zgadzam się z przypisaniem stanu wiedzy kwerenta do domu dziewiątego, to również odliczanie drugiego domu jako zysku z wiedzy w postaci egzaminu brzmi moim zdaniem trochę zbyt metaforycznie jak na astrologię horarną. W tym miejscu przypomina mi się wykład Erika van Slootena, który wyraźnie zaznaczył, że w astrologii tradycyjnej li tylko pierwszy dom reprezentuje kwerenta. Można to przeciwstawić astrologia współczesnej, w której dom drugi reprezentuje system wartości właściciela horoskopu, dom trzeci reprezentuje jego zdolności komunikacyjne, piąty jego kreatywność itd. Czy zgromadzoną przez nas wiedzę aby na pewno reprezentuje dom dziewiąty?

Wiedza to ogół treści utrwalonych w umyśle ludzkim w wyniku kumulowania doświadczenia oraz uczenia się.

Wikipedia na podstawie: Pondel M.: Wybrane narzędzia informatyczne pozyskiwania wiedzy i zarządzania i wiedzą. Prace Naukowe Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu nr 975, Wydawnictwo Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, Wrocław 2003, s. 372.

Wiedza deklaratywna – to taka zawartość pamięci, jaka może być w różnym czasie uświadomiona i zwerbalizowana, a więc wyrażona za pomocą słów. To mogą być wspomnienia, fakty przyswojone w trakcie nauki szkolnej, czy nawet informacje, jakie można sobie wyobrazić wizualnie, przy czym wyobrażenie takie również można opisać w mniej, czy bardziej dokładny sposób za pomocą słów.

Wikipedia

Skoro wiedza, która podlega sprawdzeniu w trakcie egzaminu, jest de facto elementem nas nas samych, osobiście nie widzę powodu, dla którego miała by być reprezentowana w horariuszach przez inny dom niż dom pierwszy. W tym przekonaniu nie jestem odosobniony. Okazuje się, że Culpeper w czterdziestym czwartym aforyzmie dotyczącym astrologii horarnej stwierdził, że pierwszy dom reprezentuje nie tylko życie, usposobienie czy wolę pytającego, lecz także wiedzę, jaką posiada [Nicholas Culpeper, „Dzieło astrologiczne”, cz. 1].

Tylko w oparciu o interpretację tego jedynego domu Nina Gryphon wywnioskowała, że jej mąż – reprezentowany przez porannego, retrogradującego Saturna w Wadze – zda egzamin. Chętnych zachęcam do zapoznania się z horoskopem i komentarzami.

 

Odległość planet zewnętrznych od Słońca, część II

Zapraszam do dalszego rozważania poświęconego relacji planet zewnętrznych (Marsa, Jowisza i Saturna) ze Słońcem. Niniejszy wpis poświęcony będzie położeniu orientalnemu w stosunku do Słońca, tj. planetom porannym.

1. Siła planety

Na podstawie: W. Lilly, Christian Astrology, s. 115

Na podstawie: W. Lilly, Christian Astrology, s. 115

Jak wspomniałem w poprzednim artykule, położenie względem Słońca okazuje się być główną determinantą godności przygodnej (akcydentalnej) w systemie punktowym proponowanym przez angielskich astrologów okresu renesansu. Biorąc pod uwagę, że planety zewnętrzne osiągają największą prędkość w trakcie koniunkcji ze Słońcem, a następnie zwalniają, największą godność przygodną astrolodzy ci przypisywali planetom, które oddaliły się niewiele dalej niż na tyle od Słońca, by nie być pod jego promieniami. Ta wartość nieznacznie różni się między autorami; William Lilly przyjmował 17° jako granicę promieni Słońca.

Jak wspomniałem, planety zewnętrzne po koniunkcji ze Słońcem poruszają się coraz wolniej, by w okolicy 120° od Słońca wejść w ruch wsteczny (retrogradację). Niestety, autorzy traktatów astrologicznych nie podali wartości prędkości planet, które oznaczają szybki ruch planet. Myślę, że granica ta znajduje się pomiędzy sekstylem a kwadraturą ze Słońcem, gdzie prędkości planet zewnętrznych zrównują się z charakterystycznymi dla nich prędkościami średnimi.

Podsumowując, dla angielskich astrologów okresu renesansu najlepszym położeniem planety zewnętrznej była pozycja poranna (+2 punkty), wyprzedająca Słońce o odległość od 17° do ok. 70° (+7 punktów za szybki ruch i wolność od spalenia i bycia pod promieniami Słońca).

 

Dużo bardziej precyzyjny w tym temacie był Guido Bonatti. W traktacie trzecim swojej „Księgi astronomii” szczegółowo omówił relacje planet zewnętrznych ze Słońcem za pomocą alegorycznego opisu zmiennej kondycji zdrowotnej.

 

Schemat

Schemat 1.: Relacje pomiędzy planetami zewnętrznymi (Mars, Jowisz, Saturn) a Słońcem. Opis w oparciu o koncepcję G. Bonattiego w tekście.

 

Cykl każdej z planet zaczyna się od jej koniunkcji ze Słońcem. Przez kolejne około 8-15 stopni uznawana jest za spaloną. W tekstach źródłowych to najgorsze z możliwych położeń planet. Oznacza brak możliwości realizacji funkcji, które pełni w horoskopie spalona planeta. Hefajstion z Teb uważał, że planeta poranna zaczyna przejawiać aktywność w odległości 12° od Słońca, a jest w pełni sprawna, gdy ten dystans przekroczy 15° [Hephaistion of Thebes, Apotelesmatics. Book III: On Inceptions,  tłum. E. J. Gramaglia, s. 39]. Mówią o tym również autorzy traktatów poświęconych astrologii horarnej; Lilly przestrzegał, że spalony (tu definiowane jako oddalony od Słońca na mniej niż 8°30’) sygnifikator pytania uniemożliwia realizację zdarzenia, którego dotyczy pytanie [W. Lilly, Christian Astrology. Aphorismes and Considerations for better judging any Horary Question, nr 23].

Bardziej wnikliwe analizy sugerują, że strefa życia sygnifikowana przez spaloną planetę jest zdominowana przez tematykę domu władanego przez Słońce. Koncepcja ta została przystępnie i obszernie zaprezentowana przez H. Avelar i L. Ribeiro w ich artykule „The burning question: how does combustion work in natal Astrology?”, którego lekturę bardzo polecam. Polskojęzycznych czytelników mogę odesłać do krótkiego artykułu Izabeli Podlaskiej-Konkel „Planety spalone w horoskopie urodzeniowym”.

Wróćmy jednak do Bonattiego:

spalenie

Schemat 2. Planeta poranna w sercu Słońca, uciśniona i uwolniona na podstawie siódmego rozdziału drugiej części trzeciego traktatu Bonattiego.

  • Planeta w odległości do 16’ zarówno długości i szerokości (!) ekliptycznej od Słońca to inaczej planeta w sercu Słońca. Takie położenie uznawane jest za najbardziej korzystne z możliwych. Szczególną uwagę zwracam na istotność szerokość ekliptycznej, często pomijanej przez większość astrologów przy analizie koniunkcji planety ze Słońcem. Jeżeli nie zostają spełnione oba warunki, zdaniem Bonattiego planeta nie znajduje się w sercu Słońca, a jest najzwyczajniej spalona i uciśniona (patrz poniżej).
  • do osiągnięcia odległości 2° od Słońca, planeta jest uciśniona (ang. oppressed). Bonatti porównuje kondycję takiej planety do osoby chorej, której kryzys został zażegnany, lecz nie w pełni. [B. Dykes, Bonatti on Basic Astrology (Kindle Locations 3812-3813). The Cazimi Press. Kindle Edition]
  • Gdy planeta oddali się od Słońca na przynajmniej 2°, staje się uwolniona (ang. escaped – wymknęła się, opuściła najniebezpieczniejszy obszar). Włoski astrolog porównał kondycję takiej planety do chorej osoby, którą mimo że opuściła gorączka, to nadal niespecjalnie ma się lepiej [B. Dykes, Bonatti on Basic Astrology (Kindle Locations 3807-3810). The Cazimi Press. Kindle Edition]. Bonatti później sprecyzował, że planeta położona od 2° do 5° od Słońca jest jak osoba chora, której kryzys został całkowicie zażegnany, zaś planetę oddaloną od Słońca na odległość 5° aż do opuszczenia promieni słonecznych porównał do osoby, której choroba ustępuje, a objawy wyraźnie maleją. Opuszczenie spalenia zrównane jest z wyzdrowieniem z choroby, jednak na razie bez odzyskania dawnych sił. [B. Dykes, Bonatti on Basic Astrology (Kindle Locations 3813-3817). The Cazimi Press. Kindle Edition]
  • Planeta poranna od opuszczenia promieni słonecznych do 30° od Słońca (pomarańczowy kolor na schemacie nr 1) – kondycja planety porównana jest do osoby w stanie pochorobowym, kiedy to człowiek po kryzysie zdrowotnym nabiera sił, by wrócić do stanu sprzed choroby. [B. Dykes, Bonatti on Basic Astrology (Kindle Locations 3729-3730). The Cazimi Press. Kindle Edition]

Ta kwestia chyba najwyraźniej różnicuje koncepcję Bonattiego od chociażby wspomnianej renesansowej. Podczas gdy dla Bonattiego planeta po opuszczeniu promieni słonecznych dopiero nabiera sił, dla wielu innych astrologów planeta taka jest wyjątkowo silna w działaniu.

W miejscu tym należy wspomnieć o niezwykle ważnym dla astrologii hellenistycznej making a phasis/to be in phasis (nie wiem, czy ma ten termin swój polski odpowiednik). Astrolodzy podążający za myślą hellenistyczną uznają, że planeta, która w obrębie 7 dni przed lub po narodzinach właściciela horoskopu heliakalnie wschodzi lub zachodzi, jest bardzo silna. W uproszczeniu: planeta która w obrębie tygodnia przed lub po urodzeniu znajduje się 15° od Słońca, spełnia ten warunek. Szerzej zainteresowanym tematem polecam świetnie opracowaną sekcję „Appearances or Phasis” artykułu na blogu Seven Stars Astrology oraz przykłady wykorzystania tej koncepcji. Czytelników wytrwałych i bardzo dociekliwych odsyłam do dyskusji „Heliacal Appearances (Phaseis):Greece/Babylon” na forum ACT Astrology.

  • Planeta poranna od 30° do 60° od Słońca (ciemnozielony kolor na schemacie nr 1)orientalna silna  – Zdaniem Bonattiego to najlepsza odległość planety zewnętrznej od Słońca; Słońce w żaden sposób jej nie zagraża. Astrolog przywołał obraz pełnego wigoru ozdrowieńca, który całkowicie przestał się bać choroby. Osoba taka odzyskała pełnię sił i stała się nawet silniejsza niż zwykle. [B. Dykes, Bonatti on Basic Astrology (Kindle Locations 3731-3733). The Cazimi Press. Kindle Edition]
  • Planeta poranna od 60° do 90° od Słońca (jasnozielony kolor na schemacie nr 1)orientalna, zmierzająca w kierunku słabości.
  • Planeta poranna od 90° aż do do wejścia w ruch wsteczny (jasnoniebieski kolor na schemacie nr 1)orientalna słaba.
  • Planeta poranna w retrogradacji (ciemnoniebieski kolor na schemacie nr 1): orientalna retrogradująca.

 

2. Prajakości, temperament

Ptolemeusz uważał, że planetom zewnętrznym można przypisać różne prajakości w zależności od ich położenia w stosunku do Słońca. Planety od swojego heliakalnego wschodu aż do pierwszego stanowiska mają być bardziej wilgotne, natomiast od pierwszego stanowiska do opozycji ze Słońcem – bardziej ciepłe. [Czworoksiąg, tłum. G. Muszyński, s. 76]

Prajakości przypisane przez Ptolemeusza Marsowi, Jowiszowi i Saturnowi w zależności od położenia względem Słońca.

Prajakości przypisane przez Ptolemeusza Marsowi, Jowiszowi i Saturnowi w zależności od położenia względem Słońca.

William Lilly w rozdziale 106 swojej „Christian Astrology” przedstawił uproszczony schemat. Każdej planecie w jakimkolwiek położeniu porannym (zarówno planecie spalonej i widocznej w ruchu prostym czy wstecznym) przypisał konkretne prajakości:

  • Saturnowi – zimno i wilgoć,
  • Jowiszowi – gorąco i wilgoć,
  • Marsowi – gorąco i suchość.

Przypuszczam, że takie uproszczenie jest wypadkową prajakości charakterystycznych dla położenia porannego (wilgoci i ciepła) oraz głównych działań planet przypisywanych im przez Ptolemeusza:

[4,3] Główna część natury Saturna wiąże się z wychładzaniem (…)
[4,4] W naturze Marsa leży przez wszystkim wysuszanie (…)
[4,5] Działanie Jowisza jest umiarkowane (…) Wysyła on jednocześnie ciepło oraz wilgoć (…) oddziaływanie ocieplające jest silniejsze

Klaudiusz Ptolemeusz, Czworoksiąg, tłum. G. Muszyński, s. 73

 

3. Czas realizacji obietnicy natalnej oraz wiek osób sygnifikowanych przez planetę poranną

Cykl planet – od koniunkcji ze Słońcem, przez kolejne aspekty, aż do ponownej koniunkcji – porównywany jest z życiem człowieka – od narodzin do śmierci. Astrolodzy tradycyjni pierwszą połowę życia (w ramach bardzo ogólnej prognozy) opisują na podstawie planet w położeniu porannym oraz ostatniego separacyjnego aspektu Księżyca. Sygnifikatory analizowanego zagadnienia w położeniu porannym mają wskazywać, że realizacja danego tematu nastąpi wcześnie (w pierwszej połowie długości życia).

Ta sama koncepcja leży u podstawy założenia, że w horoskopie horarnym położenie planety zewnętrznej względem Słońca umożliwia określenie wieku sygnifikowanej przez nią osoby. Zwykle wzmianki na ten temat znajdują się w rozdziałach poświęconych astrologicznej analizie złodzieja (pytania dotyczące II domu horoskopowego). Wiek należy szacować na podstawie natury planety (np. Saturn sugeruje osoby bardziej zaawansowane wiekiem) i odległości planety od Słońca. Wyróżnia się cztery położenia, którym przypisuje się kolejne etapy wiekowe.

Planety poranne sugerują ludzi w pierwszej połowie życia. Planeta poranna w ruchu prostym sygnifikująca złodzieja ma symbolizować rabusia w wieku dziecięcym, natomiast planeta poranna w ruchu retrogradującym – osobę w kwiecie wieku [Hephaistion of Thebes, Apotelesmatics. Book III: On Inceptions,  tłum. E. J. Gramaglia, s. 127-128].

 

4. Orszak

Definicja orszaku może nieznacznie różnić się w zależności od tego, za którym z tradycyjnych astrologów podążamy. Najłatwiejszą, ale też dość rygorystyczną wersję przedstawił Ptolemeusz. W horoskopach dziennych położenie planet w pozycji porannej (a zwłaszcza Jowisza – planety dziennej i wielkiego benefika), w znaku zodiaku w którym przebywa Słońce lub znaku go poprzedzającym, bywa uznawane w tradycyjnej astrologii urodzeniowej jako dobra przesłanka o randze społecznej właściciela horoskopu. O ptolemejskiej koncepcji orszaku wspomniał Piotr Piotrowski w swojej blogowej notatce „Horoskop królewski, czyli astrologiczne atuty władzy”, a została ona podsumowana i wykorzystana (obok kilku innych technik) w obszernym i ciekawym artykule Marii Mateus „Ptolemy, Abu Ali, and Lilly predict the 2008 U.S. Presidential Elections”. Osoby zainteresowane tematem odsyłam do tekstu źródłowego:

Klaudiusz Ptolemeusz, Czworoksiąg, tłum. Grzegorz Muszyński. Wrocław, 2012. O rodzicach, s. 147-148.
Klaudiusz Ptolemeusz, Czworoksiąg, tłum. Grzegorz Muszyński. Wrocław, 2012. O randze społecznej, s. 191-193.

Orszak Słońca: 0° Raka - 25°45′ Lwa

Orszak Słońca: 0° Raka – 25°42′ Lwa

Silny słoneczny orszak miała królowa Polski Ludwika Maria Gonzaga; znajdowały się w nim Jowisz, Merkury i Wenus. Na uwagę zasługuje w tym miejscu horoskop Bolesława Bieruta – znajdziemy tam podobny układ: horoskop dzienny, Słońce w męskim znaku, Jowisz w orszaku Słońca.

Inni autorzy dopuszczają, by w stopniach, w których spodziewalibyśmy się obecności planet, wypadały jedynie ich aspekty. Ze schematem można zapoznać się na forum Skyscript.

 

Odległość planet zewnętrznych od Słońca, część I

Nieodłączną częścią analizy godności przygodnej/akcydentalnej planety, a zatem jej siły do działania, jest sprawdzenie położenia analizowanej planety w stosunku do Słońca. Ta nieco zapomniana we współczesnej astrologii procedura miała różne oblicza w różnych okresach praktykowania astrologii tradycyjnej. Pewną trudność sprawia zawiła nomenklatura, ponieważ nie została ona na przestrzeni wieków jednoznacznie usystematyzowana. Z tego powodu „orientalny”, „wschodni” i „poranny” mogą być traktowane jako bliskoznaczne lub synonimiczne; podobnie „okcydentalny”, „zachodni” i „wieczorny”. Osobiście przyjąłem terminologię zaproponowaną przez tłumacza Czworoksięgu Ptolemeusza, stąd „poranny” i „wieczorny” dotyczą w moich artykułach położenia względem Słońca, zaś „wschodni” i „zachodni” na ogół położenia względem osi horoskopu. Wyraz „orientalny” stosuję, gdy chcę zachować wierność przekładu angielskich tekstów (ang. oriental, occidental) lub gdy autor nie precyzuje, czy ma na myśli położenie względem Słońca czy osi.

Ćwiartki horoskopu. K. Ptolemeusz, Czworoksiąg, tłum. G. Muszyński, s. 75

Ćwiartki horoskopu.
Na podstawie: K. Ptolemeusz, Czworoksiąg, tłum. G. Muszyński, s. 75

William Lilly przy opisie Słońca komentuje, że „wszystkie inne planety są orientalne [ang. oriental; tutaj: poranne] kiedy wschodzą lub ukazują się przed nim o poranku; okcydentalne [ang. occidental; tutaj: wieczorne], kiedy widoczne powyżej ziemi po jego zachodzie” [Christian Astrology, s. 70]. Tak określone położenie każdej z planet wobec Słońca brał pod uwagę w trakcie procedury obliczania godności przygodnej planety. Saturn, Jowisz i Mars w położeniu porannym otrzymywały 2 punkty, zaś w położeniu wieczornym traciły 2 punkty. Planety wewnętrzne–Wenus i Merkury–otrzymywały dwa punkty za położenie wieczorne, zaś w położeniu porannym traciły dwa punkty.

Na podstawie: W. Lilly, Christian Astrology, s. 115

Na podstawie: W. Lilly, Christian Astrology, s. 115

Dla pełnego obrazu sytuacji należy sobie uświadomić, że punktowany ruch prosty (versus retrogradacja) i szybki (versus wolny) także zależą od położenia planety wobec Słońca. W ten sposób planeta w optymalnym położeniu wobec Słońca może w systemie Lilly’ego otrzymać aż 13 punktów! To zdecydowanie więcej niż za nawet najlepsze położenie horoskopowe (planety w domach I i X otrzymują po 5 punktów).

Poza arytmetycznie obliczaną godnością planety, położenie poranne i wieczorne wobec Słońca miało nadawać lub modyfikować pewne znaczenia planet. Zdaniem wielu astrologów, w tym Williama Lilly’ego, położenie planet wobec Słońca odgrywa szalenie istotną funkcję przy określaniu temperamentu właściciela horoskopu. Ciekawą koncepcję, niestety rzadko eksplorowaną przez współczesnych astrologów, zaproponował Michael R. Meyer. Opisał zupełnie różne znaczenia Wenus i Merkurego w zależności od ich położenia wobec Słońca.  Przypisuje on też szczególne znaczenie porannej planecie będącej najbliżej Słońca.

Czy temat został już wyczerpany? Absolutnie nie!

W kolejnym wpisie zaprezentuję koncepcję Bonattiego, który w zdecydowanie bardziej drobiazgowy sposób oceniał kondycję planet zewnętrznych w zależności od ich odległości kątowej od Słońca.