Horariusz na powitanie

Witam serdecznie pierwszych czytelników na swoim blogu!
Zachęcam do przeczytania dwóch zakładek „O mnie” oraz „Astrologia medyczna – czyli jaka?”. Przedstawiłem tam ideę pisania bloga – cel, dla którego powstał i główną tematykę.

Dzisiaj jednak mniej typowo, bo zamiast pisać o astrologii medycznej, zaprezentuję ciekawy horoskop horarny. Niech będzie to nawiązanie do ostatniego wpisu Mirka Czylka „Astrologia horarna – młot na „humanistów”.

Uwaga! Horrrrariusz 😉 😉

Wakacje. Okres wielu spotkań towarzyskich i odpoczynku.
Nic tak nie trzyma w napięciu, jak sygnały zagrażające dawno zaplanowanemu wypadowi czy spotkaniu z dawno niewidzianą lub ważną osobą.

Horoskop horarny: Czy dojdzie do spotkania? Czy będzie zdrowy?

W przeddzień wyjazdu do Torunia, gdzie miałem się spotkać ze znajomym z innego miasta w ramach wspólnego wypadu do piernikowego grodu, otrzymałem wiadomość, że użądliła go pszczoła. Pomyślałem, że może warto byłoby, by wziął coś przeciwuczuleniowego, o czym zresztą mu napisałem, jadnak z powodu niechęci do odwiedzenia apteki, nie podjął działań w tym kierunku. 😉

Wieczorem otrzymałem kolejną wiadomość – jedzie na pogotowie, ponieważ zaczął puchnąć. Wyjazd stanął pod znakiem zapytania.
Otwierając Uranię, zadałem pytanie – „Czy się spotkamy, czy będzie zdrowy?”

W horariuszach pytających o spotkanie analizujemy przede wszystkim relację pomiędzy władcą I(pytający) a VII(znajomy pytającego) domu.
Tak, występuje tu sekstyl aplikacyjny. Czy jednak do spotkania na pewno dojdzie?

Należy spojrzeć na moc(godność esencjonalną i przygodną) obu sygnifikatorów(więcej o tym, jak to robić w przyszłości na blogu):
– ja(pytający) – Merkury – położenie w domu kątowym(IV) oraz przebywanie w swojej termie(uwzględniając system term ptolemejskich) – całkiem dobra kondycja,
– znajomy – Jowisz – położenie w domu upadającym(XII) oraz w swoim detrymencie, opuszcza swoją termę – bardzo słaba kondycja.

Mimo aspektu, Jowisz nie będzie w stanie dotrzeć na spotkanie Merkuremu.

Jak zakończyła się sprawa?
Kolejną wiadomość od znajomego dostałem dopiero rano, kiedy byłem już gotowy na wyjazd i na to, że prawdopodobnie do naszego spotkania nie dojdzie.
I tak faktycznie było, gdyż znajomy został na noc w szpitalu i stosunkowo długo czekał na obchód lekarza – nim wrócił do domu, dogodny autobus uciekł, a on postanowił odespać nieprzespaną noc we własnym łóżku.

Ale to nie koniec 🙂 Nie bez kozery podzieliłem się tym horariuszem. Po pierwsze,  świetnie pokazuje okoliczności sytuacji: Jowisz(znajomy) znajduje się w XII domu(tradycyjnie: szpital), natomiast Merkury w IV sektorze(tradycyjnie: dom rodzinny). Ponadto, Jowisz dopiero co został skaleczony półtorakwadraturą przez Marsa – władcę VI domu(tradycyjnie: dom małych zwierząt) – a to przecież pszczoła była winowajcą złej kondycji znajomego. Ostatnie spostrzeżenie to jednak analiza post factum – mnogość znaczeń VI domu jak również kwestia przydatności małych aspektów w horariuszach uniemożliwiły by tak wnikliwą analizę.

W kontekście krytyki „astrologii miękkiej” czy „astrologii pozytywnej” przez Mirka w zalinkowanym na początku tego wpisu artykule, warto zwrócić uwagę na korzyści płynące z wiedzy, którą otrzymałem po zajrzeniu do horariusza. Otóż po jego zinterpretowaniu oswoiłem się z myślą, że prawdopodobnie główny cel wycieczki nie zostanie osiągnięty, za to będę miał więcej czasu, by odwiedzić rdzennych mieszkańców Torunia – szybko skontaktowałem się ze wszystkimi, którzy o tak późnej porze byli jeszcze on-line i wstępnie umówiłem się na spotkanie.

Wyjazd do Torunia udał się!

Co jednak stałoby się, gdybym uparcie wierzył, że wszystko pójdzie zgodnie z pierwotnym planem? Ano, zostałbym na lodzie, w Toruniu okazałoby się, że niepotrzebnie wyjechałem z domu, a i zrobiłbym kłopot torunianom, którym zakłóciłbym plan dnia swoją niezapowiedzianą wizytą. Innymi słowy – warto beznamiętnie interpretować horoskopy ; )

Na zakończenie pragnę raz jeszcze zaprosić do zapoznania się z dwoma zakładkami: „O mnie” oraz „Astrologia medyczna – czyli jaka?”. 🙂

Udanego dnia! 🙂

Reklamy